12.12.16_Grabiec_Leszczyna_big.png

"Apelujemy do ministra finansów: jest czas, żeby przed drugim czytaniem budżetu ten budżet wycofać z Sejmu, urealnić, zrewidować" - powiedziała Izabela Leszczyna z sejmowej Komisji Finansów Publicznych na konferencji prasowej w Sejmie. Sejm zajmie się w tym tygodniu sprawozdaniem Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy budżetowej na rok 2017. "PiS ma czas, ma swój Sejm, swój Senat, swojego prezydenta, który w ciągu kilku minut jest w stanie podpisać każdą ustawę" - dodała.

Jak zauważyła, jeśli nie powstanie nowy, "urealniony" projekt przyszłorocznego budżetu, to Polsce grozi katastrofa gospodarcza. Zaznaczyła, że założenia makroekonomiczne, na których oparty został przyszłoroczny budżet, są nierealne.

"W tym roku polska gospodarka przyspieszy do mniej więcej 2,5 proc. PKB - tak mówią wszyscy ekonomiści. Mamy założenie (w projekcie budżetu), że to będzie 3,4 proc. - tego nie osiągniemy. W przyszłorocznym budżecie tak naprawdę zabraknie w wersji optymistycznej 12-14 mld złotych, w wersji pesymistycznej nawet do 19 mld złotych" - wskazała. Zasygnalizowała, że te kilkanaście miliardów złotych oznacza objęcie Polski unijną procedurą nadmiernego deficytu. "To jest zatrzymanie inwestycji, a wiemy doskonale, że inwestycje już w tym roku spadły o około 10 procent. W konsekwencji to najpierw ratingi osłabione, potem waluta polska osłabiona, wyższe koszty obsługi zadłużenia no i inwestorzy, którzy już ze swoim kapitałem odpływają" - uzasadniła.

"Pan premier Morawiecki chciałby być Świętym Mikołajem i rozdawać w tym budżecie pieniądze na różne wydatki, ważne z perspektywy obywateli, ale żeby rozdawać te prezenty, musi mieć w budżecie pieniądze" - zaznaczył rzecznik prasowy Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec. Radził, by Morawiecki teraz naprawił założenia, na których oparty jest przyszłoroczny budżet.

"Lepiej teraz, przed szkodą naprawić te założenia i zmienić budżet po to, żeby nie okazało się w ciągu roku, że mamy kryzys, mamy problem, który może zaowocować bardzo bolesnymi skutkami nie tylko dla polityków rządzącej partii, ale przede wszystkim dla obywateli" - mówił Jan Grabiec.

wł/pap


bg Image