2.11.16_Kluzik_Szumilas_big.png

"Propozycje, z którymi wychodzi minister Zalewska, zdewastują polską edukację. Są nieroztropne, jeżeli chodzi o sam pomysł likwidacji gimnazjów i takiego sentymentalnego powrotu do przeszłości, czyli do formuły 8 plus 4" - podkreślała wiceprzewodnicząca Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska Joanna Kluzik-Rostkowska na konferencji prasowej w Sejmie.

Posłanka zwróciła uwagę, że sposób wprowadzania reformy jest skandaliczny. "To jest bezmyślność - to znaczy pani minister nie wystarcza zdrowego rozsądku (...), ma problem z taki myśleniem przyczynowo-skutkowym. Gdyby przemyślała swoje decyzje, to absolutnie nie powinna w tak szalonym tempie na tę reformę się decydować" - zaznaczyła.

Wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży Krystyna Szumilas przestrzegła, że za pomysły resortu edukacji zapłacą przede wszystkim uczniowie. "Klasa 6 i 7 jest tutaj w największym stopniu narażona na straty z tytułu tej reformy, ponieważ będą się od września uczyć w nieprzygotowanych szkołach, w których nie ma pracowni fizycznych, chemicznych, sal gimnastycznych, boisk szkolnych" - mówiła. Problem ten istnieje - jak podkreślała - przede wszystkim w małych szkołach znajdujących się na terenach wiejskich.

Posłanka wskazała ponadto uwagę na ryzyko łączenia w jednym budynku dzieci kilkuletnich i nastolatków. "W 60-70 proc. szkół podstawowych znajdują się oddziały przedszkolne i przedszkola. (...) Kiedy obniżaliśmy wiek szkolny, PiS alarmowało, że nie mogą się sześciolatki uczyć z dwunastolatkami. Dzisiaj pani minister, która wcześniej pisała w tej sprawie interpelacje, skazuje dzieci przedszkolne na wspólną naukę w budynku z trzynasto-, czternasto- i piętnastolatkami" - argumentowała Krystyna Szumilas.

Zwróciła także uwagę na brak nowych podstaw programowych i podręczników dla nowego systemu oświaty. "To wszystko robione jest na kolanie, eksperci są z łapanki. Jak widać - nie ma tutaj przekonanych osób do tego, żeby tę podstawę pisać" - zauważyła.

Joanna Kluzik-Rostkowska zasygnalizowała, że kolejnym problemem planowanych zmian jest brak miejsca w obecnych gmachach szkół podstawowych dla planowanych dwóch dodatkowych klas. "Szkoły, które dzisiaj i tak pękają w szwach, nie pomieszczą siódmych i ósmych klas - te klasy i tak będą musiały gdzieś wywędrować na zewnątrz. (...) Dyrektorzy już dziś pytają: co ja mam z tym zrobić? Czy mam zostawić klasy A i B, a klasy C i D przenieść do innej szkoły?" - relacjonowała.

Odnosząc się do wniosku Platformy Obywatelskiej o odwołanie minister Zalewskiej, posłanki mówiły, iż liczą, że "otrzeźwi" on rządzących. "Bardzo liczymy na to, że to będzie moment +otrzeźwienia+, a jeżeli nie, to odpowiedzialność polityczna, ze wszystkimi konsekwencjami będzie odpowiedzialnością PiS. Naszym obowiązkiem jest alarmować" - zaznaczyła Joanna Kluzik-Rostkowska.

wł/pap


bg Image