13.10.16_Kidawa_Wielichowska_big.png

"Miałyśmy już nadzieję, że problem aborcji na wiele miesięcy zniknie ze sceny politycznej i że nie będziemy musiały na ten temat rozmawiać. Szkoda, że prezes Kaczyński po raz kolejny rozpoczyna tę debatę" - powiedziała na konferencji prasowej w Sejmie wicemarszałek Sejmu Małgrzata Kidawa-Błońska. Nawiązała w ten sposób do wypowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który nie wykluczył zmian w prawie antyaborcyjnym. "Będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię" - powiedział w wywiadzie dla PAP.

Małgorzata Kidawa-Błońska zwróciła uwagę, że zapowiedź szefa PiS świadczy o tym, że nie chce on uszanować obowiązującego od 1993 roku kompromisu aborcyjnego, który - jak wskazała - jest najlepszym obecnie możliwym rozwiązaniem w kwestii prawa do przerywania ciąży. "Każde ponowne rozpoczęcie tej dyskusji będzie powodowało napięcia po jednej i drugiej stronie" - zauważyła.

Wicemarszałek zaznaczyła, że Kaczyński "nie rozumie co czuje kobieta, która jest w ciąży, nie wiedząc jakie dziecko urodzi i jakie będą skutki". "Nie rozumie kobiet, które nigdy nie wezmą na ręce swojego dziecka zdrowego, nie będą mogły z nim chodzić do przedszkola, każe im tę mękę wydłużać" - mówiła.

Zaapelowała do prezesa PiS, by "nie rozniecał na nowo" dyskusji na temat zaostrzenia prawa antyaborcyjnego. "Panie prezesie, proszę zostawić polskie kobiety w spokoju. My jesteśmy na tyle odpowiedzialne, że w tych dramatycznych, trudnych sytuacjach same podejmiemy dobre decyzje, wspólnie z naszymi najbliższymi. Niech żaden polityk nie próbuje Polkom urządzać życie" - podkreśliła Małgorzata Kidawa-Błońska.

"Jarosław Kaczyński nie ma pojęcia o czym mówi i lepiej niech nie podejmuje żadnych inicjatyw i żadnej troski o kobiety, bo my poradzimy sobie same" - powiedziała Monika Wielichowska z Parlamentarnej Grupy Kobiet. "Jarosław Kaczyński nie ma żony, nie ma córki, nie ma tez wnuczki, ale ponownie chce z butami wejść w życie kobiet, w życie Polek" - mówiła.

Posłanki zapowiedziały, że 24 października wezmą udział w zaplanowanym na ten dzień kolejnym "czarnym proteście". "Idziemy tam nie jako przedstawicielki partii politycznej, tylko jako kobiety. Zawsze nasz udział w tych demonstracjach był z potrzeby naszego serca, a nie dlatego, że reprezentujemy taką, czy inną partie polityczną, bo na tych demonstracjach były kobiety" - zaznaczyła Małgorzata Kidawa-Błońska.

wł/pap


bg Image