5.10.16_Janyska_Szymanski_big.png

"Jeśli ustawa dot. ograniczenia handlu w niedziele miałyby zostać przyjęta w zaproponowanym kształcie, przyniosłaby same negatywne skutki - dla pracowników, dostawców i klientów" - podkreśliła Maria Małgorzata Janyska podczas sejmowej debaty nad tym projektem.

"Wczoraj przedstawiciel projektodawców stwierdził, że demagogią i populizmem jest twierdzenie, że ustanowienie zakazu handlu w niedziele nie doprowadzi do żadnych uszczupleń w tym zakresie" - relacjonował na konferencji prasowej w Sejmie poseł Tomasz Szymański.

Przypomniał również, że "z projektem dotyczącym zakazu handlu w niedziele mieliśmy już do czynienia w 2006 roku, kiedy to rząd PiS, LPR i Samoobrony próbował wprowadzić ustawę". "Z wyliczeń Ministerstwa Pracy okazało się, że zakazanie handlu spowoduje ok. 1,5 mld strat w dochodach budżetu państwa i to działanie spowoduje uszczuplenie w zatrudnieniu, czyli prace straci miedzy 50-70 tys. Polek i Polaków zatrudnionych w handlu" - zwrócił uwagę.

"Dlaczego w 2006 rząd PiS i eksperci z MP w sposób jasny udowodnili prezesowi Kaczyńskiemu, że nie warto wprowadzać tej zmiany" - pytał. "Teraz okazuje się, że ten projekt w żaden sposób nie wpłynie na straty w budżecie państwa. A tak oczywiście nie jest. Już teraz wiemy, że z takich łagodnych wyliczeń okazuje się, że w tym sektorze straci prace miedzy 30-35 tys. osób. Sam projekt jest projektem chaotycznym, bo porusza wiele rzeczy, które są niedoregulowane" - wyjaśnił poseł.

Poseł Maria Małgorzata Janyska z sejmowej Komisji Gospodarki i Infrastruktury zwróciła uwagę, że "nie przedstawiono żadnych analiz, żadnych konsultacji, zawarto tylko w uzasadnieniu suche info, że nie będzie żadnych strat, że nie będzie zwolnień pracowników, nie będzie ograniczenia działalności gospodarczej".

Przestrzegła, że w ustawie proponuje się "furtki dla swoich". "Jak można nazwać, że codziennie do życia potrzeba jest w niedziele sprzedaż dewocjonaliów? Jeśli zobaczymy, kto wsparł ten projekt, to będziemy wiedzieli dlaczego, bo przekazano info, że projekt wsparł episkopat. Dewocjonalia sprzedaje się w miejscach kultu religijnego. Myślę, że akurat w tych miejscach powinno dawać się przykład" - relacjonowała.


bg Image