4.10.16_Kaminska_Mroczek_big.png

Posłowie Platformy Obywatelskiej zgłoszą na wtorkowym posiedzeniu sejmowej Komisji Obrony Narodowej wniosek o pozbawienie szefa MON Antoniego Macierewicza nadzoru nad spółkami przemysłu obronnego. Na posiedzeniu komisji posłowie wysłuchają informacji ministra obrony narodowej na temat funkcjonowania oraz planów rozwoju Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Wniosek ma związek z polityką kadrową szefa MON. Jak wskazali na konferencji prasowej posłowie z komisji obrony: Czesław Mroczek i Bożena Kamińska, do zarządów i rad nadzorczych firm zbrojeniowych, skupionych m.in. w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, trafiają ludzie bez doświadczenia i kompetencji.

"Chcemy zwrócić uwagę na patologie i ciągle sygnały i info, które płyną o patologicznych zmianach w spółkach Polskiej Grupy Zbrojeniowej" - powiedziała Bożena Kamińska. "PGZ to jest blisko 60 firm, blisko 17,5 tys. pracowników, ponad 5 mld zł obrotu rocznie. Na 101 osób, które zasiadają w radach nadzorczych i zarządach spółek PGZ mówi się o 87 osobach, które nigdy nie miały żadnego związku z sektorem zbrojeniowym, również nie miały żadnych doświadczeń menadżerskich i zarządczych" - relacjonowała.

"Najmłodszą rekordzistką, która zasiada w radzie nadzorczej w PGZ jest Anna Wiśniewska, 24-letnia osoba, która na swoje urodziny dostała taki awans zawodowy i została członkiem rady nadzorczej tej spółki" - zauważyła.

Wiceprzewodniczący komisji poseł Czesław Mroczek przypomniał, że Polska Grupa Zbrojeniowa powstała, by odegrać znaczącą rolę w procesie modernizacji polskich sił zbrojnych. "Skonsolidowaliśmy w jednej grupie kilkadziesiąt spółek po to, by ten potencjał zjednoczyć, by go użyć w tym wielkim procesie" - zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że modernizacja sił zbrojnych wiąże się z wydatkowaniem olbrzymich pieniędzy. "Trzeba powiedzieć wprost - w tej chwili największe środki budżetu państwa polskiego są skierowane właśnie w ten obszar. Polska Grupa Zbrojeniowa jest dla państwa polskiego niezwykle ważnym podmiotem, który mógłby odegrać wielką rolę w wydawaniu sensownym tych pieniędzy, w przeprowadzeniu tego procesu tak, by zwiększyć polski udział w tym wielkim zadaniu" - podkreślił.

"Tymczasem, jak się dowiadujemy każdego dnia, do tej grupy nie trafiają ludzie, którzy są przygotowani do tego, żeby temu wielkiemu dziełu podołać. Trafiają tam ludzie na początku swojej kariery zawodowej, którzy o przemyśle zbrojeniowym dopiero dowiadują się tam trafiając" - dodał.

Przestrzegł, że obsadzanie stanowisk w PGZ ludźmi bez doświadczenia, jest działaniem na szkodę państwa polskiego. "Ten wielki program inwestycyjny, te sto kilkadziesiąt miliardów złotych, które są w tym programie, po prostu się nie uda, nie uda się ten program. Te środki mogą być zmarnowane albo w dużej mierze będziemy kupować sprzęt poza granicami kraju" - mówił.

Przypomniał, że jedną z pierwszych decyzji rządu Beaty Szydło było powierzenie Antoniemu Macierewiczowi nadzoru nad spółkami branży obronnej. Wcześniej - wyjaśnił - firmy te podlegały ministrowi skarbu. "W związku z tym, dziś na komisji (obrony narodowej) zgłosimy wniosek, by odebrać Antoniemu Macierewiczowi nadzór nad spółkami Skarbu Państwa, tymi właśnie obronnymi, by on przeszedł do tego ogólnego nadzoru tak, by ktoś wdrożył tam przyjemniej jakieś elementarne zasady" - powiedział.

"Już gorzej niż w tej chwili w MON być nie może. Zabrać spółki Skarbu Państwa Antoniemu Macierewiczowi, bo będzie katastrofa z punktu widzenia tych wielkich pieniędzy i tego wielkiego programu" - dodał.

Czesław Mroczek przypomniał, że Platforma Obywatelska zgłosiła we wrześniu zawiadomienie do prokuratury w związku ze zmianą statutu Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Chodziło o wykreślenie z dokumentu wymogu, by kandydat na członka jej rady nadzorczej przeszedł państwowy kurs na członków rad nadzorczych. Po zmianie statutu - jak podawały we wrześniu media - do rady nadzorczej PGZ trafił ówczesny rzecznik MON i szef gabinetu Macierewicza, Bartłomiej Misiewicz.

"Okazało się, że zmieniono nie tylko statut Polskiej Grupy Zbrojeniowej - zmieniono statuty ponad 20 spółek. W związku z tym apelujemy w tej chwili, żeby w ramach prowadzonego postępowania dotyczącego PGZ, prokuratura zbadała to samo działanie w pozostałych spółkach. (Trzeba) zbadać to działanie, bo tam była myśl tego samego człowieka, umożliwiająca wprowadzenie właśnie osób bez kwalifikacji" - zaznaczył  polityk. Wskazał, że informacje te powinno zbadać też Centralne Biuro Antykorupcyjne.

wł/pap


bg Image