14.9.16_Schetyna_Trzaskowski_big.png

"Dzisiaj to jest coś więcej niż porażka - to jest symbol drogi, która prowadzi nas naprawdę na obrzeża Unii Europejskiej, na margines polityki europejskiej" - powiedział przewodniczący Platformy Obywatelskiej i sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna, odnosząc się do przyjętej przez europarlament rezolucji na temat Polski.

Parlament Europejski przyjął w środę rezolucję na temat sytuacji w Polsce, w której wskazuje m.in., że "paraliż Trybunału Konstytucyjnego zagraża demokracji, prawom podstawowym oraz rządom prawa w Polsce". Europosłowie odnoszą się w niej też do innych spraw, które budzą ich zaniepokojenie, w tym do ustaw: o mediach, o policji, o prokuraturze, Kodeksu postępowania karnego, ustawy antyterrorystycznej, o służbie cywilnej, a także planów zwiększenia wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej oraz kwestii "zdrowia reprodukcyjnego kobiet".

PE wyraża zaniepokojenie, że zmiany te "przyjmowane są szybko i bez właściwych konsultacji". Wezwano Komisję Europejską, by - wobec braku w pełni funkcjonalnego TK - zbadała te ustawy pod kątem zgodności z prawem UE.

To druga rezolucja europarlamentu dotycząca Polski. Pierwsza została przyjęta w kwietniu i odnosiła się tylko do sporu wokół TK.

Jak zaznaczył Grzegorz Schetyna, środowe głosowanie w Strasburgu pokazuje, że zdecydowana większość europejskich sił politycznych, różnych proweniencji "mówi dość, nie akceptuje tego, co w Polsce się dzieje". "Dzisiaj rozpaczliwe krzyki eurodeputowanych PiS pokazują tak naprawdę fiasko tej polityki w Europie. Pokazują, że oprócz partii skrajnych, skrajnie nacjonalistycznych, antyeuropejskich, zostało nam w portfolio tylko wsparcie części eurodeputowanych węgierskich" - podkreślił.

"Widzimy, że to chyba jest ta +kontrrewolucja kulturowa+, którą zapowiadali Kaczyński i Orban w Krynicy kilkanaście dni temu. Jeżeli tak będzie wyglądać szukanie partnerów w Europie, jeżeli w ten sposób będziemy prowadzić polską politykę i szukać partii, krajów, z którymi chcemy budować pozycję Polski, to jest droga kompletnie donikąd" - mówił przewodniczący.

Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska i sejmowej Komisji do spraw Unii Europejskiej Rafał Trzaskowski zasygnalizował, że "PiS nie do końca rozumie, gdzie się znajduje". "Ja dziś słyszałem prof. Ryszarda Legutko, który mówi o tym, że jest jakaś interwencja zewnętrzna. Zdaje się, że PiS do dzisiaj nie rozumie, że jesteśmy w UE, jesteśmy częścią tego klubu i że absolutnie naturalne jest to, że nasi najbliżsi partnerzy są zaniepokojeni tym, co się dzieje w Polsce" - zauważył.

Jak wskazał, przy okazji środowego głosowania w PE widać było osamotnienie Prawa i Sprawiedliwości w europarlamencie. "Żadna poprawka PiS nie przeszła w Parlamencie Europejskim. To jest niestety jasna ilustracja tego, jakie jest miejsce obecnego rządu w Europie, który jest całkowicie pozbawiony sojuszników, stoi tylko ramię w ramię z eurosceptykami. Pytam się, jak w takiej atmosferze załatwiać ważne dla Polski sprawy?" - powiedział Rafał Trzaskowski.

Argumentował, że PiS, nie mając sojuszników w Unii, nie będzie w stanie bronić polskiej racji stanu". "A to niestety odbije się nas wszystkich" - dodał.

Wiceprzewodniczący przestrzegł, że możliwe jest uruchomienie przez Komisję Europejską kolejnego etapu postępowania wobec Polski. "A kolejny etap jest już oparty jasno o traktaty europejskie. Jest to art. 7 traktatu (o Unii Europejskiej) i niestety to się może zakończyć sankcjami" - mówił.

Zwrócił uwagę, że procedura opisana w art. 7 traktatu o UE nie została do tej pory zastosowana wobec żadnego z państw członkowskich Unii. "To będzie niosło za sobą olbrzymie konsekwencje dlatego, że Polsce będzie niesłychanie trudno załatwić cokolwiek w UE w momencie, kiedy znajduje się na cenzurowanym" - podkreślił.

wł/pap


bg Image