3.8.16_Arukowicz_Maecka_big.png

- W kampanii wyborczej PiS zapowiadał zmiany dotyczące refundacji i to, że każdy pacjent po 75 roku życia będzie miał dostęp do bezpłatnych leków, tymczasem okazało się, że dostęp do bezpłatnych leków będą mieli nie wszyscy i nie do wszystkich - zwrócił uwagę na konferencji prasowej w Sejmie przewodniczący Komisji Zdrowia Bartosz Arłukowicz, odnosząc się do opublikowanego przez resort zdrowia projektu wykazu bezpłatnych leków dla osób powyżej 75. roku życia.

Kryteria doboru leków, które od wrześnie będą bezpłatnie dostępne dla osób powyżej 75 roku życia rodzą wiele pytań - wskazał. Zaznaczył, że wystawianie recept jedynie przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej to utrudnienie dla seniorów.

„Ludzie w starszym wieku leczą się głównie u specjalistów, w szpitalach. Wszyscy ci pacjenci muszą być odesłani do lekarza rodzinnego, by taką receptę na leki bezpłatne mogli otrzymać. To ewidentnie zmieni kolejki do lekarza rodzinnego i ustawi ludzi w starszym wieku, którzy są przewlekle chorzy, w długich kolejkach, by mogli uzyskać receptę ” - przestrzegał Bartosz Arłukowicz.

Poseł wskazał, że na liście znalazło się niecałe 70 substancji czynnych. Wyraził zaniepokojenie z powodu nieznanego klucza doboru leków, które na nią trafiły. „Nie wiemy, na jakiej podstawie minister podjął decyzję, że jedne leki na tej liście są, a innych nie ma” - powiedział.

Nie wiadomo również na jakiej podstawie minister uznał, że jedne choroby wieku starszego będą leczone w trybie bezpłatnym a inne nie. Poseł podkreślił, że na liście brakuje leków na choroby, które dotykają seniorów. Wskazał w tym kontekście m.in. leki krótko działające na astmę, leki na przerost prostaty czy doustne leki przeciwcukrzycowe. „Są wątpliwości, dlaczego akurat te leki i tych producentów” - mówił.

Jak zauważył, na liście są leki długo działające na astmę a brakuje krótko działających. Pytał o leki stosowane przy zaburzeniach krzepliwości krwi, bo jak mówił, na listę leków bezpłatnych trafił lek najdroższy, a nie trafiły leki tanie. "Podobna sytuacja jest w jaskrze, znów jest lek najdroższy” - dodał. Zastanawiające jest także rozwiązanie przewidziane dla pacjentów z cukrzycą, gdzie na liście leków 75 plus znalazły się analogi insuliny, a nie znalazły się tanie insuliny powszechnie używane.

„Takich znaków zapytania jest więcej przy tej liście. Będziemy oczywiście bardzo formalnie pytali ministra o klucz doboru leków, sposób prowadzonych negocjacji, o jakiekolwiek wskazanie, według jakiego klucza lista została zbudowana” - zapowiedział Bartosz Arłukowicz.

Wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Zdrowia Beata Małecka-Libera odniosła się na konferencji do przedstawionej niedawno przez ministra zdrowia strategii zmian systemu ochrony zdrowia.

Jak mówiła, zmiany dotyczące finansowania sięgają horyzontem roku 2025 r. „Będzie dość czasu, aby dyskutować, by eksperci rozmawiali o zmianach, o reformie, ale przez ten czas tak naprawdę niewiele się zmieni; nikt nie będzie chciał podejmować konkretnych decyzji, konkretnych rozwiązań, ponieważ nie będzie wiedział, w którym kierunku i jak ta reforma będzie się zmieniała” - zauważyła.

Zasygnalizowała, że zmiany dotyczące Narodowego Funduszu Zdrowia oznaczają centralizację, podporządkowanie ministrowi zdrowia. „Taki system już mieliśmy wiele lat temu, który się absolutnie nie sprawdził. Z dalekiej Warszawy trudno jest zarządzać budżetami poszczególnych szpitali” - mówiła.

Jak dodała, ryczałtowanie szpitali nie przełoży się na to, ze będą one świadczyły dobre, kompleksowe usługi. „Świadczeniodawcy będą mieli określoną pulę pieniędzy i nie będą mieli żadnej motywacji do tego by polepszać jakość usług i pozyskiwać nowych pacjentów” - uzasadniła.

Posłanka zaznaczyła, że planowane dodatkowe kontraktowane rodzi pytania m.in. o zasady konkursów. Znaków zapytania, jeśli chodzi o finansowanie szpitali, jest więcej.

Beata Małecka-Libera mówiła, że wprowadzenie sieci trzech poziomów szpitali stworzy „swoistą pajęczynę, w którą będą uwikłane publiczne jednostki, które niezależnie od kondycji finansowej będą miały się dobrze”. „Rodzi się pytanie, co z tymi, które w sieci się nie znajdą, i co z prywatnymi” - dodała.

Odnosząc się do planów powołania Urzędu Zdrowia Publicznego, posłanka wyjaśniła, że będzie on dość okrojony, a przecież - jak podkreślała - zdrowie publiczne to zagadnienie obejmujące wiele resortów.

wł/pap


bg Image