30.6.16_Arlukowicz_big.png

W czwartek kończy się rządowy program refundacji in vitro. Jak podało Ministerstwo Zdrowia, dotychczas dzięki programowi urodziło się 5 tys. 285 dzieci. W sumie wykonano 37,6 tys. transferów zarodka, w wyniku czego klinicznie potwierdzono 11,8 tys. ciąż. Pary zmagające się z problemem niepłodności, które chcą skorzystać w procedury in vitro, będą musiały finansować ją z własnych środków.

Przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia Bartosz Arłukowicz wyraził sprzeciw wobec zakończenia rządowego programu refundacji in vitro. Zapowiedział też zwołanie jej specjalnego posiedzenia komisji poświęconego podsumowaniu programu refundacji in vitro.

"30 czerwca 2013 roku to był bardzo ważny dzień - tysiące ludzi w Polsce czekało aż 1 lipca trzy lata temu ruszy program in vitro w Polsce i tak się stało. 30 czerwca 2016 roku to dzień wyczekiwany przez ministra Radziwiłła, który podjął decyzję o zamknięciu programu in vitro" - mówił Bartosz Arłukowicz na briefingu prasowym w Sejmie.

Dodał, że celem programu, który wdrożył rząd Donalda Tuska, była pomoc ludziom dotkniętym problemem bezpłodności. "Niepłodność jest chorobą, procedura in vitro jest metodą leczenia. Za in vitro wręczono także nagrodę Nobla" - zaznaczył. Zwrócił uwagę, że w ciągu trzech lat funkcjonowania programu urodziło się ponad 5 tys. dzieci.

Poseł podkreślił, że "rząd zabrania Polakom dostępu do nowoczesnej metody leczenia". "Jest mi bardzo przykro, kiedy muszę popatrzeć w oczy tym, którzy nie zdążyli, bo jeszcze kilkanaście tysięcy par jest w procedurze leczenia. Kilkadziesiąt kolejnych tysięcy pewnie oczekiwało pomocy państwa, dzisiaj już tej pomocy na pewno nie otrzyma" - dodał.

Wyraził nadzieję, że kolejnym krokiem PiS nie będą takie zmiany ustawowe, które uniemożliwią stosowanie metody in vitro w Polsce. "Ale jak znam podejście polityków PiS do tego tematu, do nowoczesności, osiągnięć europejskich i światowych, to obawiam się, że taka sytuacja może nastąpić" - przestrzegł.

wł/pap


bg Image