27.6.16_Gajewska_Kluzik_big.png

- To niepotrzebna rewolucja i wielki eksperyment na dzieciach - powiedziała wiceprzewodnicząca Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska, była minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska komentując zmiany w szkolnictwie zaproponowane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Szefowa MEN Anna Zalewska zapowiedziała m.in. powrót do ośmioletniej szkoły podstawowej oraz czteroletniego liceum ogólnokształcącego.

Joanna Kluzik-Rostkowska przestrzegała na konferencji prasowej w Sejmie, że to "powrót do głębokiego PRL-u", a w wyniku proponowanych zmian część nauczycieli będzie musiała odejść z zawodu. 

W przyszłym roku - jak zauważyła wiceprzewodnicząca - dzieci uczące się w obowiązującym obecnie systemie edukacji "nagle będą miały przeskoczyć" do systemu, którego "jeszcze tak naprawdę nie ma". "Nie ma podstaw programowych, nie jest zdefiniowane czym ta szósta i siódma klasa miałaby być" - zaznaczyła.

Joanna Kluzik-Rostkowska podkreśliła, że pomysł MEN to "wielki eksperyment" na dzieciach, które szły do szkoły, będąc przygotowane do tego, że pierwszy etap edukacji to klasy 1-3, drugi etap to klasy 4-6, a trzeci - gimnazjum. "Teraz nagle ten trzeci etap będzie urwany. I jest pytanie, co będzie się działo z tym dalej?" - wskazała.

Posłanka Kinga Gajewska-Płochocka z sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży argumentowała, że jest to "nieodpowiedzialne działanie" MEN i "degradacja szkolnictwa ogólnego", która "obniży jakość szkolenia". Przypomniała, że "badania PISA wskazują, że polskie gimnazja dały zadowalający rezultat".

Zaznaczyła też, że nauczyciele gimnazjów to "najbardziej przeszkolona i najbardziej doświadczona grupa". "Nie wiadomo, co się z nimi stanie. Zostaną prawdopodobnie cofnięci do podstawówek" - wyjaśniła. Odbędzie się to - jak zasygnalizowała - razem z masową ilością zwolnień nauczycieli.

wł/pap


bg Image