9.6.16_Kidawa_Sledzinska_big_a.png

- Dziś w nocy będziemy debatowali bez przygotowania nad kolejną ustawą zmieniającą porządek w mediach publicznych - zwróciła uwagę na konferencji prasowej w Sejmie wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska odnosząc się do ustawy o Radzie Mediów Narodowych autorstwa PiS. - Wbrew woli opozycji projekt został wprowadzony do porządku dzisiejszych obrad na porannym Konwencie Seniorów - relacjonowała. Posłanka zaznaczyła, że autorzy projektowanych zmian nie poddali ich żadnym konsultacjom społecznym.

"Znów jest to ustawa nieprzygotowana, niezaopiniowana, znowu na ostatnią chwilę, a co najbardziej nas martwi - jest duży nacisk, żeby została uchwalona i przyjęta na następnym posiedzeniu Sejmu" - wskazała.

Wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu Iwona Śledzińska-Katarasińska wskazała, że PiS "nie umie o mediach dyskutować inaczej, jak nocą". "Widocznie mają coś naprawdę do ukrycia w tym, co proponują" - dodała.

Iwona Śledzińska-Katarasińska przypomniała, że nad tzw. dużą ustawą medialną w ostatnich dniach pracowała sejmowa podkomisja. Ustawa miała wprowadzić system mediów narodowych, Radę Mediów Narodowych, a także ustanowić tzw. opłatę audiowizualną w miejsce dotychczasowego abonamentu rtv. Miała wejść w życie 1 lipca tego roku. Okazało się, że do tego czasu nie uda się wdrożyć zakładanych zmian. 

"Być może wtedy dopiero twórcy tej ustawy i pan minister Czabański zrozumieli, że po prostu wprowadzili do Sejmu bubel. Tam wtedy, podczas tych dwóch dni (prac nad projektem w podkomisji - PAP) wykazywaliśmy, że po pierwsze ustawa musi podlegać notyfikacji Komisji Europejskiej, po drugie - jeśli chodzi o opłatę audiowizualną, to nie wiadomo, kto i od kogo miałby ją zbierać. Jednym słowem - ustawa była absolutnie w proszku" - wyjaśniła wiceprzewodnicząca komisji kultury.

Odnosząc się do projektu ustawy o Radzie Mediów Narodowych, Iwona Śledzińska-Katarasińska zaznaczyła, że ogranicza kompetencje KRRiT, zmieniając jej kształt. "Ustanawia Radę Mediów Narodowych, która jest tak, jak mówiłam od początku, swego rodzaju +Radiokomitetem+, bo jest to ciało, które ma zarządzać, kontrolować i prowadzić politykę kadrową w nowych mediach narodowych" - dodała posłanka.

Relacjonowała, że kompetencje RMN nie do końca zostały sprecyzowane. "Wchodzi w uprawnienia rad nadzorczych, ministra skarbu, KRRiT, więc właściwie, prawdę powiedziawszy, wszystko może ta Rada" - mówiła.

Zauważyła, że proponowane w projekcie dwa miejsca w RMN dla klubów opozycyjnych to próba "legitymizowania łamania prawa i konstytucji" i uczynienia z opozycji "kwiatka do kożucha". Zapowiedziała, że jeśli ustawa o RMN wejdzie w życie, wówczas Platforma Obywatelska nie obsadzi przysługującego jej miejsca w Radzie. "Mam dosyć bycia zasłoną dymną" - dodała.

Zgodnie z projektem RMN ma dokonywać czynności prawnych "dotyczących ustroju i składu osobowego organów 20 spółek Skarbu Państwa - jednostek publicznych radiofonii i telewizji oraz Polskiej Agencji Prasowej, mając na względzie rzetelne wypełnianie przez nie ich ustawowych zadań, a także ochronę ich samodzielności redakcyjnej i niezależności od organów władzy wykonawczej w zakresie treści i form przekazu".

Rada ma liczyć 5 członków, z których 3 ma powoływać Sejm, a 2 - prezydent. Ich kadencja ma trwać 6 lat. Kandydatów (po dwóch na każde miejsce) na członków Rady powoływanych przez prezydenta przedstawiać mają parlamentarne kluby opozycyjne. Rada ma wybierać ze swojego grona przewodniczącego, a jego odwołanie z tej funkcji może nastąpić wyłącznie z powodu złożenia rezygnacji. Biurową oraz finansową obsługę Rady ma zapewniać kancelaria Sejmu.

wł/pap


bg Image