25.5.16_Arlukowicz_Grabarczyk_Nitras_big.png

Posłowie Platformy Obywatelskiej: Bartosz Arłukowicz, Cezary Grabarczyk i Sławomir Nitras odnieśli się na konferencji prasowej w Sejmie do kłamstw przedstawianych podczas prezentacji raportu dotyczącego rządów PO-PSL przez ministrów: zdrowia, infrastruktury oraz gospodarki morskiej.

Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia i przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia odniósł się do krytyki ze strony swojego następcy Konstantego Radziwiłła. "Kłamstwem" nazwał m.in. argument swego następcy o utrudnionym dostępie do leków. "Myślę, że nikogo nie muszę na tej sali przekonywać, że w toku wieloletnich negocjacji prowadzonych przez resort zdrowia z koncernami farmaceutycznymi wypracowaliśmy najtańsze ceny leków w Europie" - powiedział poseł.

Nawiązał się też do fragmentu sejmowego wystąpienia Radziwiłła, gdy ten mówił, że w czasie rządów PO-PSL w służbie zdrowia "wprowadzono chaos owocujący segregacją pacjentów na tych, których się leczyć opłaca, i tych, których leczyć się nie opłaca". "My, w pakiecie onkologicznym wprowadziliśmy ustawowy obowiązek przeprowadzania konsylium, czyli takiej oferty dla pacjenta kompleksowego zaopatrzenia chorobowego, żeby pacjent nie musiał szukać lekarzy, tylko żeby ustawowo zobowiązać lekarzy do tego, żeby kompleksowo zajęli się pacjentem" - relacjonował. Zasygnalizował, że Konstanty Radziwiłł - pod naciskiem środowiska lekarskiego - podjął decyzję o likwidacji konsylium.

Bartosz Arłukowicz podkreślał też, że resort pod jego kierownictwem zabezpieczył środki na podwyżki dla pielęgniarek. Wytknął przy tym Radziwiłłowi, że w ustawie budżetowej na 2016 rok przeforsował zapis, zgodnie z którym Izby Lekarskie dostaną 16 mln zł. "Gdyby te 16 mln zł, które pan minister - jako jedną z pierwszych decyzji - przekazał samorządowi lekarskiemu - przekazać na podwyżki pielęgniarkom w Centrum Zdrowia Dziecka, każda z nich otrzymałaby 1500 zł podwyżki miesięcznie przez cały rok" - zauważył.

Dodał również, że Radziwiłł podjął decyzję, która de facto skutkuje likwidacją pakietu onkologicznego. "Jeżeli z ustawy wykreśla się zapis o tym, że onkologia jest finansowana w sposób bezlimitowy, to znaczy, że ministerstwo odstępuje od ustawowego obowiązku bezlimitowego finansowania onkologii, co było podstawą pakietu onkologicznego" - powiedział.

Cezary Grabarczyk, były szef resortu infrastruktury, obecny członek sejmowej Komisji Infrastruktury i wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska odniósł się do sejmowego wystąpienia ministra infrastruktury i budownictwa Andrzeja Adamczyka. Poseł wykazał, że nie jest prawdą, iż w czasie rządów PO-PSL budowano najdroższe drogi w Europie. "Średnia europejska jednego kilometra autostrady to 9,4 mln zł, my wybudowaliśmy w Polsce średnio za 9,6 mln zł. Kto budował od nas drożej? Nizinna Holandia, górzyste: Norwegia i Austria, Irlandia, a także wzorzec dla PiS - Węgry" - mówił. Jak dodał, dane te pochodzą z opracowania firmy PwC pt. "Budowa dróg w Polsce. Fakty i mity, doświadczenia i perspektywy".

Zaznaczył, że w latach 2007-2015 wybudowano 2190 km autostrad i dróg ekspresowych - więcej niż wynikało to z prezentacji Adamczyka. "Trzeba dodać, że drogi w Polsce są budowane według nowych norm technicznych, o najwyższej jakości" - dodał Cezary Grabarczyk. Poinformował, że wbrew twierdzeniom Adamczyka rząd Jarosława Kaczyńskiego (2006-2007) nie zapewnił środków finansowych na realizację Programu Budowy Dróg Krajowych i Autostrad.

Poseł Sławomir Nitras z sejmowej Komisja Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej skomentował wystąpienie ministra gospodarki morskiej Marka Gróbarczyka. "Pan minister był łaskaw stwierdzić (...), że w czasie naszych rządów, w roku 2008 doszło do drastycznego spadku produkcji statków. Pan minister zapomniał, że do roku 2007 był ministrem gospodarki morskiej i ten drastyczny spadek w 2008 był wynikiem również dwuletniej pracy jego rządu" - przypomniał.

Zauważył ponadto, że w latach 2004-2007 rząd PiS, a wcześniej SLD, udzielały pomocy publicznej polskim stoczniom, a produkowane tam statki były nierentowne. "Tylko w 2005 Stocznia Szczecińska przyniosła starty na kwotę 261 mln zł, w 2006 ten zakład przyniósł stratę na poziomie 100 milionów, a w 2007 roku na poziomie 200 milionów. Cała pomoc publiczna udzielana stoczniom polskim po wejściu do UE zamykała się kwotą 4 mld zł. Te zakłady upadły dlatego, że były nierentowne" - wyjaśnił.

Podkreślał przy tym, że od 2010 roku produkcja w polskich stoczniach rośnie. Wskazał, że Gróbarczyk kwestionuje zasadność stworzenia polskiej grupy promowej, w skład której miałyby wejść wszystkie firmy z tej branży.

wł/pap


bg Image