c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2016_maj_2016_24.5.16_Augustyn_Kidawa_big.png

Platforma Obywatelska złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie internetowego wpisu radnej PiS z Gdańska Anny Kołakowskiej o posłance Agnieszce Pomaskiej. Radna napisała w piątek: "Trzeba to coś złapać i ogolić na łyso". Takie słowa, to kolejny przykład mowy nienawiści ze strony PiS.

Zawiadomienie dotyczy wpisu Kołakowskiej, która na jednym z portali społecznościowych skomentowała zdjęcie posłanki Pomaski, drącej kartkę z treścią projektu uchwały ws. "obrony suwerenności Rzeczypospolitej i praw jej obywateli". Podczas piątkowej debaty sejmowej Pomaska oceniła, że tekst ten jest kompromitujący i Sejm nie może go przyjąć. "Mam nadzieję, że ta uchwała skończy w ten sposób" - powiedziała, drąc kartkę.

Posłanka Urszula Augustyn podkreśliła, że wpis radnej PiS, to zachowanie, którego nie wolno tolerować. "Jeśli pani radna nie wie, co oznacza golenie głowy kobietom, to bardzo źle o niej świadczy, a jeśli wie co to oznacza, to jeszcze gorzej o niej świadczy" - mówiła. "Stop hejtowi, stop mowie nienawiści, bez względu na to, po której stronie takie sytuacje mają miejsce. Dzisiaj mówimy Prawu i Sprawiedliwości: wstydzimy się za to, naprawdę to wstyd, że takie słowa padały i że nikt ich nie potępił" - dodała.

Urszula Augustyn zaapelowała do ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, by śledztwo w sprawie słów Kołakowskiej, jeśli zostanie wszczęte, objął "swoim autorytetem".

Posłanka wskazała, że nie może być zgody na eskalację mowy nienawiści, zwłaszcza - jak zaznaczyła - "podsycaną przez bardzo ważnych polityków". "Jeśli pani premier Szydło występuje w tak agresywny sposób w piątek z trybuny sejmowej, to jest to szalenie niepokojące. Co się dzieje dalej? Radni PiS posuwają się do równie okropnych stwierdzeń. To są skandaliczne stwierdzenia, one naprawdę nigdy nie powinny mieć miejsca" - powiedziała Urszula Augustyn.

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska przypomniała na konferencji prasowej niedawny transparent wywieszony na stadionie Legii Warszawa przez kibiców stołecznej drużyny podczas meczu ligowego z Piastem Gliwice. Widniał tam napis: "KOD, Nowoczesna, GW, Lis, Olejnik i inne ladacznice - dla was nie będzie gwizdów, będą szubienice".

"Nie zostało to potępione przez partię rządzącą, PiS nie odniosło się do tego. Nie zanegowano też tego, że jeden z polityków klubu Kukiz'15 popierał to na Facebooku" - zauważyła wicemarszałek Sejmu.

Przypomniała, że po incydencie z transparentem na stołecznym stadionie opozycja proponowała przyjęcie w Sejmie uchwały ws. przeciwdziałania mowie nienawiści. "Nie zyskało to akceptacji PiS" - dodała.

Radna Anna Kołakowska była też współorganizatorką sobotniej manifestacji w Gdańsku w obronie rodziny z udziałem działaczy Stowarzyszenia Obóz Radykalno-Narodowy, Krucjaty Różańcowej, Ruchu Kontroli Władzy, Związku Strzeleckiego Katowice, Narodowej Rumii oraz kibiców Motoru Lublin "Motorowcy". Demonstrację zwołano jako odpowiedź na Marsz Równości, który tego dnia przeszedł ulicami Gdańska. W trakcie zgromadzeń doszło do kilku strać między policją a grupami działaczy środowisk narodowych. Zatrzymano pięć osób, w tym 19-letnią Marię Kołakowską, córkę radnej Anny Kołakowskiej. Szef MSWiA Mariusz Błaszczak ocenił w poniedziałek, że interwencja policji była nieakceptowalna, policja pokazała, że jest silna wobec słabych. KGP zapowiada zbadanie sprawy.

Zobacz treść zawiadomienia

wł/pap


bg Image