c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2016_kwiecien_2016_7.04.2016_Radziszewska_Grabiec_big.png

O zawieszenie rozporządzenia przewidującego odstrzał ok. 40 tys. dzików na terenach wzdłuż granic z Białorusią i Ukrainą zaapelowali do ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela oraz do ministra środowiska Jana Szyszki posłowie Platformy Obywatelskiej.

Przewidziany przez MR odstrzał jest niehumanitarny, grozi całkowitym zanikiem pogłowia dzików we wschodniej Polsce oraz jest krytykowany zarówno przez obrońców praw zwierząt, jak i myśliwych - zwrócili uwagę na konferencji prasowej w Sejmie.

Rozporządzenie ministra rolnictwa z 25 lutego w sprawie odstrzałów dzików przewiduje zmniejszenie populacji tych zwierząt tak, by na kilometrze kwadratowym powierzchni znajdowało się najwyżej 0,5 osobnika. Zmniejszenie stad dzików minister tłumaczy zapobieganiem rozprzestrzeniania się afrykańskiego pomoru świń (ASF). Sanitarny odstrzał ma być przeprowadzony w 50-kilometrowym pasie wzdłuż granicy z Białorusią i Ukrainą. W sumie zostanie zabitych 40 tys. dzików, tj. znacznie więcej niż obejmują plany łowieckie.

Posłowie Platformy Obywatelskiej wskazali, że rozporządzenie jest kolejnym, po "dramatycznych i bezsensownych decyzjach personalnych dotyczących zarządzania stadninami koni" problemem, którego źródłem są decyzje ministra Jurgiela.

Rzecznik prasowy Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec przypomniał, że walka z afrykańskim pomorem świń i odstrzał dzików były prowadzone od lat, a kolejny odstrzał na ścianie wschodniej może doprowadzić do "zupełnego zaniknięcia" pogłowia dzików na tym terenie. Ponadto wydane przez ministra rolnictwa rozporządzenie dopuszcza niezgodne z łowieckim prawem i etyką myśliwską praktyki.

"Moment, w którym ten odstrzał jest uruchamiany (...) to moment wręcz dramatyczny ze względu na cykl reprodukcyjny dzików. Właśnie w tych dniach, w tych tygodniach lochy powołują na świat młode. Każdy myśliwy - zgodnie z prawem łowieckim i etyką myśliwską - ma zasadę, iż do loch nie oddaje się strzałów. Tymczasem od kilku dni trwa odstrzał redukcyjny, do którego myśliwi przekonywani byli z jednej strony naciskami formalnymi - myśliwym grożono, że jeśli nie wezmą w tym udziału, spotkają ich represje - z drugiej strony kuszeni wizją dużych dochodów, bowiem minister rolnictwa zaproponował im w związku z realizacją tego odstrzału dzików rekordowe kwoty, które nigdy wcześniej w Polsce nie występowały" - relacjonował Jan Grabiec.

Ta sytuacja - dodał - "z całą pewnością wzbudzi zainteresowanie zarówno obrońców praw zwierząt w Polsce, jak i w Unii Europejskiej, z całą pewnością będzie przedmiotem nadzoru i weryfikacji ze strony organów UE".

Posłanka Elżbieta Radziszewska wyjaśniła, że Platforma Obywatelska rozumie intencje ministra związane z zagrożeniami dla hodowli świń i szkodami w uprawach, jednak redukcje muszą być dokonywane w sposób humanitarny. "Dzisiaj lochy wychodzą z małymi albo jeszcze są ciężarne i mordowanie tych zwierząt w tak sposób w tym okresie jest straszne" - zauważyła. Jak dodała, rozporządzenie jest też krytykowane w środowiskach myśliwych. "Oni są oburzeni, mówią, że się nie dadzą przymusić do tej rzezi dzików" - powiedziała.

Posłanka zasygnalizowała, że zaplanowany odstrzał dzików jest świadectwem "braku wyobraźni" i "patrzenia tylko na stronę biznesową". "Apelujemy do ministra rolnictwa, apelujemy do ministra środowiska, by zawiesili działanie tego rozporządzenia" - mówiła.

Dodała, że Platforma Obywatelska liczy w tej sprawie na zaangażowanie organizacji pozarządowych walczących o ochronę praw zwierząt oraz Polskiego Związku Łowieckiego. "Parlamentarzyści PO będą żądać - i poprzez komisję rolnictwa, i poprzez zespół parlamentarny informacji dotyczącej przebiegu tego procederu, i wstrzymania go na czas, który jest (...) związany z wydawaniem na świat młodych" - powiedział Jan Grabiec.

Akcja zmniejszenia populacji dzików ma kosztować 18 mln zł.

wł/pap


bg Image