1.4.16_Wielichowska_Oka_big.png

Marzena Okła-Drewnowicz i Monika Wielichowska zwróciły się z apelem do polityków PiS, by nie wprowadzali całkowitego zakazu przerywania ciąży. "Zostawcie kobiety w spokoju" - apelowały. Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska opowiada się za zachowaniem obecnego kompromisu ws. aborcji.

W połowie marca do marszałka Sejmu wpłynęło zawiadomienie o zawiązaniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Stop aborcji", który będzie zbierać podpisy pod obywatelskim projektem ustawy całkowicie zakazującej przerywanie ciąży. Zwolenniczką wprowadzenia takich rozwiązań jest premier Beata Szydło. Prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił w czwartek, że jest przekonany, iż większość klubu PiS poprze całkowity zakaz aborcji.

Wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny Marzena Okła-Drewnowicz zaznaczyła na piątkowej konferencji prasowej, że w Polsce już obowiązuje zakaz aborcji. "Ponad 20 lat temu wypracowany kompromis mówi o tym bardzo wyraźnie, że w Polsce nie ma prawa do swobodnego dokonywania aborcji" - podkreśliła.

Przypomniała, że obecna ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży dopuszcza przerywanie ciąży w trzech przypadkach, m.in. w razie zagrożenia zdrowia i życia kobiety. "Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy ta matka ma w domu kilkoro dzieci i sama, będąc teraz z kolejnym w ciąży, może pozostawić te dzieci samotnie. Jaką więc ona przeżywa tragedię, jaki dramat, co dzieje się w jej sumieniu, jej sercu. Dobrze byłoby, żeby zostawić tą kobietę w spokoju, pomóc jej, ale na pewno nie ograniczać jej prawa" - mówiła.

Wyjaśniła, że aborcji można także dokonać, gdy płód jest ciężko i nieodwracalnie uszkodzony oraz gdy ciąża powstała w następstwie czynu zabronionego - gwałtu lub kazirodztwa. "Są to bardzo traumatyczne i tragiczne przypadki dla wielu kobiet. Żadna z nich nie ma obowiązku dokonania przerwania ciąży, ale każda z nich ma prawo zastanowić się nad tym, co zrobić, ale ona sama ma to prawo i we własnym sumieniu" - dodała.

Wskazała, że wypracowany w 1993 roku kompromis aborcyjny jest najlepszym możliwym rozwiązaniem. "Nie może być tak, że w Polsce, jako kraju nowoczesnym, ustawa będzie zabraniała kobietom podejmowania decyzji" - powiedziała. Zasygnalizowała również, że polskie prawo antyaborcyjne jest jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie.

Posłanka Monika Wielichowska zwróciła uwagę, że PiS nie rozumie kobiet. Przypomniała, że PiS w kampanii wyborczej "jak ognia unikało tematu zaostrzenia ustawy aborcyjnej". "Tak, jak schowany był Antoni Macierewicz, który dzisiaj jest ministrem obrony narodowej, tak, jak w programie wyborczym PiS mowy nie było o paraliżu Trybunału Konstytucyjnego, tak nie było mowy o zaostrzeniu ustawy aborcyjnej" - zaznaczyła.

Posłanki zaapelowały do posłów PiS, by nie zaostrzali przepisów antyaborcyjnych. "My, politycy nie możemy decydować za zdrowie i życie kobiet i o to apelujemy do PiS, aby kobiety zostawić w spokoju, które we własnym sumieniu będą rozstrzygać, czy z zapisów tej ustawy będą korzystać w tych trzech przypadkach, które od 1993 roku obowiązują" - podkreśliła Monika Wielichowska.

Gdyby w Sejmie doszło do głosowania w sprawie zaostrzenia prawa antyaborcyjnego, klub Platformy opowie się przeciwko takiemu rozwiązaniu. Monika Wielichowska zastrzegła jednak, że w tej sprawie posłów nie będzie obowiązywać dyscyplina.

wł/pap


bg Image