30.3.16_Mroczek_Siemoniak_big.png

Oczekujemy zwiększenia obecności sił NATO w Europie Środkowo-Wschodniej oraz określenia przyszłości Paktu na najbliższe lata - wskazali na konferencji prasowej w Sejmie posłowie: Czesław Mroczek i Tomasz Siemoniak, odnosząc się do lipcowego szczytu NATO w Warszawie.

Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak podkreślił, że niezbędna dla powodzenia lipcowego szczytu jest dobra reputacja i pozycja Polski oraz bardzo dobre relacje ze wszystkimi sojusznikami w ramach NATO.

"To jest powodem naszego niepokoju, bo ta pozycja Polski się pogarsza i takie fakty jak list senatorów amerykańskich z lutego, pogarszające się relacje z europejskimi sojusznikami, mogą sprawić, że to, co zostało już uzyskane, to, co jest postanowione, może być zagrożone" - powiedział. "Oczekiwalibyśmy od polskiego rządu, w szczególności od ministrów obrony i spraw zagranicznych, że swoimi działaniami i wypowiedziami nie będą na szwank wystawiali relacji z naszym najważniejszym sojusznikiem, który w NATO ma decydującą rolę" - dodał.

W lutym trzech senatorów USA - Demokraci: Dick Durbin i Ben Cardin oraz b. kandydat Republikanów na prezydenta USA John McCain wystosowało list do premier Beaty Szydło, w którym wyrazili "zaniepokojenie działaniami polskiego rządu, które zagrażają niezależności mediów i Trybunału Konstytucyjnego oraz psują wizerunek Polski jako wzorca przemian demokratycznych".

Wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej Czesław Mroczek zwrócił uwagę, że niektóre działania członków rządu Szydło niosą zagrożenie dla powodzenia lipcowego szczytu NATO. "Szereg niefortunnych wypowiedzi - i ministra Waszczykowskiego i ministra Macierewicza z tym słynnym wejściem do centrum eksperckiego NATO nie buduje naszej dobrej wiarygodności" - mówił poseł.

W nocy z 17 na 18 grudnia MON zmieniło kierownictwo Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO, tworzonego przez Polskę i Słowację jako państwa ramowe z udziałem ośmiu innych sojuszników. Słowackie MON zażądało od strony polskiej wyjaśnień.

Tomasz Siemoniak przypomniał, że lipcowy szczyt NATO w Warszawie to inicjatywa byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego. "To on w Walii we wrześniu 2014 roku zaprosił sojuszników, by następne spotkanie odbyło się w lecie 2016 roku w Warszawie, po to, aby mocno pokazać rolę Polski w NATO, aby pokazać także, że Europa Wschodnia, która wydawała się przez wiele lat bezpieczną od wszelkich zagrożeń, znowu powinna się znaleźć w centrum uwagi Sojuszu" - zaznaczył.

Lipcowy szczyt powinien potwierdzić m.in., że Sojusz będzie zwiększał swoją obecność w Europie Środkowo-Wschodniej, także w Polsce - zasygnalizował Tomasz Siemoniak. "Dotyczy to i kontynuacji ciągłych rotacyjnych ćwiczeń, które odbywają się od blisko dwóch lat, ale form bardziej stałej obecności - mam na myśli rozbudowę Korpusu Północnowschodniego w Szczecinie, stworzenie tzw. NFIU w Bydgoszczy, czyli grupy integracyjnej NATO oraz rozmieszczania elementów amerykańskiej brygady" - mówił.

Tomasz Siemoniak sformułował ponadto oczekiwanie, że na warszawskim szczycie potwierdzone zostanie zobowiązanie sojuszników do zwiększenia wydatków na obronność. "Chodzi tutaj o ten wymagany przez NATO wskaźnik 2 proc. PKB" - dodał polityk. Przypomniał, że Polska, która przeznacza właśnie takie środki na wojsko, jest pod tym względem liderem wśród państw członkowskich Sojuszu Północnoatlantyckiego. Zaznaczył, że lipcowy zjazd będzie ważny dla przyszłości Paktu. "Potrzeba nowych zdolności, umiejętności, większej integracji sił Sojuszu. Skupienie na tych tradycyjnych zagrożeniach też musi się wiązać z walką z terroryzmem, która NATO prowadzi od co najmniej 2001 roku" - zaznaczył.

Polityk wyraził także nadzieję, że w lipcu określona zostanie wizja NATO na najbliższe lata - chodzi nie tylko o większe zaangażowanie wojskowe europejskich sojuszników, ale też utrzymanie polityki otwartych drzwi dla ewentualnych nowych członków Paktu. W tym kontekście wymienił m.in. Czarnogórę, Szwecję, Finlandię oraz Gruzję.

wł/pap


bg Image