15.3.2016_Sledzinska_big.png

Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska zorganizował we wtorek w Sejmie konferencję pt. "Zamach na media" z udziałem ekspertów, dziennikarzy i ludzi związanych z kulturą.

"Żyjemy niestety w ciekawych czasach, szczególnie dotyczących tego, jak przekazywana jest dzisiaj informacja, jaki jest zakres wolności słowa, czy wolności myśli dziennikarzy pracujących w mediach publicznych. Zamach na media, to zamach na prawo do rzetelnej informacji dla Polaków. To jest ten zamach, który właśnie obserwujemy, ponieważ zamiast informacji, otrzymujemy propagandę" - mówił Przewodniczący Klubu parlamentarnego Platforma Obywatelska Sławomir Neumann, otwierając wtorkową dyskusję.

- Czystki dziennikarskie w mediach publicznych czy podporządkowywanie "jedynej słusznej linii" ma swoje tragiczne konsekwencje dla społeczeństwa - przestrzegała wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu Iwona Śledzińska-Katarasińska.

Posłanka zwróciła uwagę na konieczność usamodzielnienia i wzmocnienia ośrodków regionalnych Telewizji Polskiej, ograniczenia liczby reklam oraz zapewnienia stabilnego finansowania mediów publicznych.

Prezes Towarzystwa Dziennikarskiego Seweryn Blumsztajn podkreślił, że projekt nowej ustawy medialnej potrzebny jest na czas, kiedy skończą się rządy PiS. "PiS wprowadził mechanizmy bezpośredniego podporządkowania mediów publicznych rządowi i partii rządzącej (...) Nam ta ustawa jest potrzebna jako forma zobowiązania partii opozycyjnych, że kiedy przejmą w przyszłości władzę, nie pozostaną przy narzędziach, które stworzył PiS, tylko wrócą do relacji demokratycznych, czyli niezależności mediów" - powiedział.

Szef Towarzystwa Dziennikarskiego poinformował również, że podczas wtorkowej dyskusji pojawił się pomysł powołania przez ugrupowania opozycyjne "zespołu obrony wolności mediów". "I w tej sprawie my, jako Towarzystwo Dziennikarskie zadeklarowaliśmy, gotowość do współpracy" - dodał Seweryn Blumsztajn.

O zagrożeniu wolności słowa w Polsce mówił również prof. Tadeusz Kowalski z Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. "Niezmiernie ważnym elementem tego zagrożenia w odniesieniu do mediów publicznych jest autocenzura, której podlegają ludzie pracujący w mediach publicznych, którzy poddawani są presji" - powiedział na konferencji prasowej. Przypomniał, że po podejściu PiS do władzy już ok. 100 osób zakończyło pracę w mediach publicznych.

wł/pap


bg Image