3.3.2016_Myrcha_Budka_big.png

Od tej chwili polityk może decydować o stawianiu zarzutów i upublicznianiu informacji ze śledztw - mówili po wejściu w życie Prawa o prokuraturze politycy Platformy Obywatelskiej. Podkreślili, że połączenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego stanowi zagrożenie dla obywateli.

Jak zaznaczył Borysa Budki jeden człowiek będzie mieć "wręcz nieograniczoną władzę w zakresie prowadzonych postępowań" a Ministerstwo Sprawiedliwości staje się "najpotężniejszym ministerstwem w naszym kraju". "To kolejna zła zmiana, która prowadzi do tego, że po raz wtóry w historii w rękach Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości zostanie skupiona bardzo duża władza z bardzo dużym oddziaływaniem na obywateli" - mówił.

Arkadiusz Myrcha zwrócił uwagę, że od dzisiaj minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro będzie mógł wydawać wiążące polecenia procesowe wszystkim prokuratorom na terenie całego kraju. "Oznacza to, że polityk będzie mógł decydować o tym, czy postawić zarzuty, bądź też umorzyć już toczące się postępowanie w stosunku do każdego obywatela w tym kraju" - zaznaczył Arkadiusz Myrcha. "Z doświadczenia wiemy, że minister Ziobro podejmuje nieodpowiedzialne i szkodliwe decyzje" - dodał.

Poseł zaznaczył ponadto, że "minister Ziobro będzie miał też prawo do ujawniania wszystkim osobom, w tym także kolegom partyjnym, a także przekazywania do publicznej wiadomości, wszelkich informacji na temat toczących się postępowań karnych".

Będzie się to mogło odbywać bez zgody osoby prowadzącej dane postępowanie. "Istnieje zatem realne zagrożenie, że będziemy świadkami bądź to publicznego linczu w stosunku do osoby, co do której toczy się dopiero postępowanie, bądź też licznych przecieków w prokuraturze" - podkreślił poseł.

Za "niezwykle groźne" uznał także wprowadzenie bezkarności prokuratorów "działających w interesie społecznym". Jak podkreślił Arkadiusz Myrcha, nie wiadomo, co się kryje "pod tym ogólnikowym stwierdzeniem". "Minister Ziobro będzie mógł decydować o karności bądź bezkarności poszczególnych prokuratorów" - mówił. Stanowi to "całkowite zaprzeczenie niezależności tej ważnej instytucji".

Borys Budka przypomniał, że w latach 2005-2007 - gdy Zbigniew Ziobro był ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego - "praca Ministerstwa Sprawiedliwości ogniskowała się wokół gromadzenia akt spraw karnych, przeglądania spraw, decydowania o tym, kiedy komu będą stawiane zarzuty, upubliczniania informacji ze śledztw". "Pamiętamy doskonale, że ówczesny minister sprawiedliwości prawomocnymi wyrokami sądowymi został zmuszony do przepraszania osób, którym życie zrujnował, lub na trwale je skrzywdził" - mówił.

"Źle się dzieje, gdy na czele prokuratury staje osoba, która nigdy w życiu nie prowadziła żadnego postępowania karnego, która edukację zakończyła na etapie zdanego egzaminu prokuratorskiego, ale nigdy zawodu prokuratora nie wykonywała" - dodał Borys Budka. Jak mówił, już od dzisiaj z gmachu Ministerstwa Sprawiedliwości w całą Polskę będą mogły płynąć polecenia dotyczące konkretnych spraw i działalności operacyjnej.

wł/pap


bg Image