c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2016_marzec_2016_2.03.2016_Trzaskowski_big.png

List szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego do sekretarza Rady Europy związany z upublicznieniem przez media projektu opinii Komisji Weneckiej, to próba odwrócenia uwagi od prawdziwego problemu oraz "niesłychany brak profesjonalizmu" - zwrócił uwagę Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska i członek sejmowej Komisji ds. Unii Europejskiej Rafał Trzaskowski.

Poseł zasygnalizował, że Platforma Obywatelska ubolewa, iż "po raz kolejny minister Waszczykowski wykazuje się niesłychanym brakiem profesjonalizmu, bo ten list tak naprawdę dolewa tylko oliwy do ognia". "On powoduje, że jeszcze trudniej będzie polskiemu rządowi tłumaczyć swoje racje; sugeruje, że za tymi przeciekami być może stała Komisja Wenecka" - powiedział na briefingu prasowym w Sejmie.

List jest prostą próbą odwrócenia uwagi od tego problemu, czyli od tego, jak opinia Komisji Weneckiej będzie ostatecznie wyglądała. Zapowiada się na to, że ona będzie druzgocąca dla rządu PiS.

Rafał Trzaskowski zaznaczył, że nie wierzy, iż ostateczna wersja opinii będzie się znacząco różnić od projektu. "Ona może różnić się akcentami i tam może być więcej dyplomatycznego języka, natomiast jeśli chodzi o te główne zarzuty, to ja myślę, że one się potwierdzą" - powiedział.

Sytuacja, gdy szef MSZ występuje o opinię Komisji Weneckiej, a potem wielu polityków PiS sugeruje, że do tej opinii nie będzie się stosować obniża prestiż i wiarygodność Polski.

"Ja się boję, że mało kto będzie traktował polską dyplomację w sposób poważny. Widzę, że ostatnio PiS wyspecjalizowało się w pisaniu obraźliwych listów i zdaje się, że wyobraża sobie, że w ten sposób powinno się prowadzić dyplomację. Nad tym można tylko ubolewać, bo jeżeli zostanie zignorowana opinia Komisji Weneckiej, to KE będzie zobowiązana kontynuować procedurę dot. naruszania demokracji w Polsce, a to może skończyć się nawet sankcjami" - powiedział Rafał Trzaskowski.

Polityk na pytanie, czy uważa, że projekt opinii Komisji powinien pozostać poufny odpowiedział, że tak, ale ujawnienie projektu nie powinno owocować wysyłaniem listu, który - jak podkreślił - "jest obraźliwy i sugeruje spisek".

"Rozumiem, że PiS chce potwierdzić taką wersję, że senatorzy amerykańscy, ważni komisarze w Komisji Europejskiej, czy członkowie Komisji Weneckiej, to są tajni współpracownicy PO, którzy są w tajnym spisku z cyklistami i wegetarianami. Tylko nie wiem, czy to przysporzy powagi polskiej dyplomacji" - powiedział Rafał Trzaskowski.

Dodał, że w sprawach delikatnych pomagają spotkania w cztery oczy, rozmowy telefoniczne i listy "grzeczne", które nie są upubliczniane w mediach. Tymczasem - mówił - szef MSZ pisząc ten list "strzela sobie w stopę".

Poseł nawiązał też do opublikowanych w końcu lutego wyników konkursu MSZ. „Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2016”. Skrytykował przyznanie największych środków - 200 tys. zł - fundacji o. Tadeusza Rydzyka Lux Veritatis na projekt "By pamięć o nich trwała".

"To budzi zdziwienie, bo do tej pory w tych konkursach wygrywały fundacje, które miały niesłychane doświadczenie w dyplomacji publicznej, wymianach młodzieży, szkoleniach dyplomatycznych. Ja nie wiem, jakimi kompetencjami może się tutaj popisać o. Rydzyk, to po prostu znowu wygląda na spłacanie długów politycznych z kampanii za publiczne pieniądze" - powiedział. To "hucpa polityczna" - dodał.

Poseł przypomniał, że dotąd, aby otrzymać pieniądze w ramach konkursu trzeba było wykazać się kompetencjami w promowaniu dyplomacji. Ostatnio - mówił - "zostały dorzucone" nowe kryteria dotyczące propagowania 1050. rocznicy Chrztu Polski. To "dość kontrowersyjne" kryterium w kontekście dyplomacji publicznej - zauważył.

"Nie widzę tu jakichś niesłychanych kompetencji ze strony ojca Rydzyka (...) Gdyby wygrał jakiś mały pilotażowy projekt, dzięki któremu mógłby się szkolić w dyplomacji publicznej, to byłbym w stanie to zrozumieć" - zaznaczył Rafał Trzaskowski.

wł/pap


bg Image