c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2016_28.01.2016_Klich_Misiolek_Wojcik_Brejza_big.png

Senatorowie Platformy Obywatelskiej złożyli wniosek o utajnienia obrad Izby Wyższej. Ma on związek z rozpatrywaną przez Senat nowelizacją ustawy o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw.

"Chcemy poznać prawdziwe intencje projektu, a by je poznać, trzeba zadać pytania, których jawność może zagrażać bezpieczeństwu państwa" - uzasadniał Andrzej Misiołek z senackiej Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich.

Zgodnie ze swym regulaminem Senat może uchwalić tajność obrad, "jeżeli wymaga tego dobro państwa". O tajności obrad Senat rozstrzyga na posiedzeniu niejawnym. Uchwałę o tajności obrad Senat podejmuje bezwzględną większością głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

Senat debatuje nad uchwaloną 15 stycznia przez Sejm - przy sprzeciwie całej opozycji - nowelizacją kilkunastu ustaw regulujących działania służb specjalnych. Dotyczy ona głównie zasad pobierania przez nie danych telekomunikacyjnych, internetowych i pocztowych oraz prowadzenia kontroli operacyjnej.

Senatorowie Platformy Obywatelskiej zgłaszają wątpliwości, m.in. co do swobodnego pobierania przez służby danych internetowych; nieinformowania obywateli o tym, że byli inwigilowani; nieefektywności sądowej kontroli następczej pobierania wszelkich danych, bo powinna być ona uprzednia. Podkreślają też, że dane powinny być pobierane tylko przy najpoważniejszych przestępstwach i jedynie gdy inne metody są nieskuteczne.

"PiS dokonuje skoku na Internet. Dokonał już skoku na TK, później na media publiczne, na służbę cywilną. W tej obiektem zainteresowanie PiS-u jest wolność w Internecie" - podkreślił Bogdan Klich - Przewodniczący Grupy Senatorów, czyli senackiego klubu Platformy Obywatelskiej.

Senator zwrócił uwagę, że sądowa kontrola następcza o charakterze fakultatywnym będzie fikcją przy wielkiej skali billingów. Jak podkreślił, swobodne pobieranie przez służby danych internetowych jest "gigantycznym zagrożeniem dla swobód obywatelskich". "Internet powinien pozostać przestrzenią wolności" - dodał.  

"Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym projektem. Tłumaczenie, które uzyskujemy od przedstawicieli PiS jest absolutnie niewystarczające. Jesteśmy szalenie zaniepokojeni faktem, że służby będą mogły zbierać dane o profilu każdej osoby korzystającej z internetu. Jeżeli ta ustawa przejdzie, to oznacza, że wolność w internecie zostanie radykalnie ograniczona" - zaznaczył.

Zmiany kwestionowały m.in.: cała opozycja, RPO Adam Bodnar (zapowiedział zaskarżenie noweli w tym kształcie do Trybunału Konstytucyjnego), GIODO, Krajowa Rada Sądownictwa, Rada ds. Cyfryzacji, Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Rada Radców Prawnych oraz organizacje pozarządowe. Najbardziej krytykowano - także w Senacie - zapisy o danych internetowych, czyli zakresie każdorazowego skorzystania z usługi świadczonej drogą elektroniczną, np. adresów odwiedzanych stron, wpisów w wyszukiwarce, adresów email.

Sąd okręgowy będzie miał prawo do kontroli post factum pozyskiwania przez służby danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych. Uprawnione organy raz na pół roku będą przekazywały do sądu odpowiednie sprawozdania. Sąd mógłby zapoznać się z materiałami uzasadniającymi udostępnienie danych. Sądowa kontrola pobierania danych nie będzie jednak realna, bo będzie się odbywała na podstawie ogólnych sprawozdań, a sąd będzie mógł, ale nie będzie musiał, weryfikować, czy dane pobrano zasadnie. Ponadto sąd nie będzie miał narzędzi by żądać określonych czynności od służb przy stwierdzeniu nieprawidłowości.

Według organizacji pozarządowych nowelizacja pozwala na śledzenie przez służby danej osoby za pomocą GPS, bo obserwacja w miejscach publicznych nie podlega kontroli sądu. Według nich służby mogłyby też posługiwać się oprogramowaniem szpiegowskim w celu dostępu do "informatycznego nośnika danych i telekomunikacyjnego urządzenia końcowego" - jak zapisano w noweli.

wł/pap


bg Image