c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_2015_16.12.2015_Leszczyna_Cicho_big.png

Podniesienie deficytu budżetowego o 3,9 mld zł, przewiduje nowelizacja budżetu na 2015 r., którą uchwalił w środę Sejm. Znowelizował także tegoroczną ustawę okołobudżetową i tym samym ograniczył o ponad 209 mln zł wydatki obronne w tym roku.

Wcześniej Sejm odrzucił poprawkę Platformy Obywatelskiej, która zwiększała tegoroczne dochody budżetu o kwotę 9,2 mld zł z tytułu aukcji LTE. Były wiceminister finansów Janusz Cichoń mówił, że zmierzała ona do obniżenia tegorocznego deficytu budżetowego o taką kwotę, co powadzi też do analogicznego zmniejszenia długu publicznego.

Janusz Cichoń powiedział na konferencji prasowej po głosowaniach w Sejmie, że nowelizacja budżetu jest działaniem psującym fundamenty finansowe państwa. Ocenił, że nowelizacja ta nie była w ogóle potrzebna. "Mało tego, możliwe było (...) zmniejszenie, a nie zwiększenie deficytu" - powiedział. Wskazał na aukcję LTE, z której dochody zmniejszyłyby deficyt o 9,2 mld zł. "To bardzo niebezpieczny sygnał dla rynków finansowych w Europie i na świecie, a także dla Polaków, bo to jest przyczynek do tego, aby inwestorzy się od Polski zaczęli odwracać. Mamy tego namacalne dowody, wystarczy zobaczyć, co dzieje się z polską giełdą (...) oraz wystarczy spojrzeć na rentowność naszych obligacji" - mówił. Wskazał też na zmianę reguły wydatkowej, która poluzowała znacznie gorset nałożony na wydatki publiczne. "To jest kolejny przykład psucia finansów publicznych w Polsce, a skutki będą się odkładały w czasie i muszą budzić nasz niepokój. To się będzie mściło na kosztach obsługi zadłużenia" - ostrzegł.

Obecna na konferencji inna wiceminister finansów w rządzie PO-PSL, posłanka Izabela Leszczyna określiła nowelizację jako decyzję nieodpowiedzialną, która ma dwa cele. Pierwszy to polityczny - PiS chce stworzyć nieprawdziwy obraz poprzedniego rządu. Drugi cel to wykreowanie dodatkowej przestrzeni dla przyszłorocznych wydatków, które rząd będzie chciał "skonsumować na swoje populistyczne obietnice wyborcze". Polityk poinformowała, że przez osiem lat rządów PO-PSL budżet był nowelizowany dwa razy. Wskazała, że miało to miejsce np. w 2009 r., kiedy prognozowano, że PKB wzrośnie o 4,8 proc., a okazało się, że wzrósł o 1,8 proc., co stanowiło ok. 45 mld zł. Zdaniem Leszczyny wtedy nowelizacja budżetu była rzeczywiście konieczna. "Każdy inny przypadek, a już na pewno taki, który wypycha dochody na przyszły rok jest po prosu działaniem na szkodę państwa i wbrew polskiej racji stanu" - podsumowała.

wł/pap


bg Image