15.12.2015_Sejm_min2.png

Przewodnicząca Platformy Obywatelskiej Ewa Kopacz zaapelowała do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, by przeprosił "miliony Polaków" za to, że nazwał ich m.in. "najgorszym sortem" i "niesprawnie myślącymi".

Przewodnicząca Platformy Obywatelskiej zaapelowała do J. Kaczyńskiego, by "przeprosił Polaków, których nazwał +gorszym sortem+". Ewa Kopacz, odniosła się do wystąpienia lidera Prawa i Sprawiedliwości podczas niedzielnego marszu PiS. "Dzieląc znów, jak za starych czasów, ludzi na gorszych i lepszych" - dodała. "Niech pan przeprosi tych Polaków, o których mówił pan, że mają +niesprawne głowy i niesprawnie myślą+, tylko dlatego, że nie popierają pańskiej partii" - mówiła Ewa Kopacz. "Niech pan przeprosi Polaków za wszystkie obraźliwe i pełne pogardy słowa" - apelowała. Jak podkreśliła, "wszyscy Polacy zasługują na szacunek rządzących". "Ludzie honoru umieją powiedzieć słowo +przepraszam+" - zaznaczyła.

Po wystąpieniu Ewy Kopacz posłowie Platformy Obywatelskiej wstali z miejsc, część z nich trzymało w rękach kartki, które utworzyły napis: "Kaczyński przeproś Polaków". Później wnioski formalne próbowali zgłosić posłowie Mariusz Witczak (o zmianę regulaminu Sejmu) i Agnieszka Pomaska (o zmianę sposobu prowadzenia obrad). Marszałek Marek Kuchciński z PiS nie dopuścił jednak do ich procedowania, argumentując, że to utrudnianie prowadzenia obrad. Poseł Krzysztof Brejza wnioskował z kolei o odroczenie posiedzenia i zapoznanie posłów z dokumentem z 2007 r., którego sygnatariusze - jak zauważył - m.in. ówczesny premier Jarosław Kaczyński, deklarowali głębokie przywiązanie do tradycji oraz zasad demokratycznego państwa prawa i determinację w ich kultywowaniu. "Panie prezesie, jaką wagę ma pana podpis pod tym dokumentem" – pytał Krzysztof Brejza. 

W niedzielę podczas V Marszu Wolności i Solidarności w Warszawie prezes Jarosław Kaczyński odniósł się do sobotniego marszu w obronie demokracji, w którym uczestniczyli m.in. politycy opozycji. "Oni próbują wmówić ludziom, że w środku gorącego lata jest mróz, jest ostra zima. I są tacy ludzie, którzy jak coś usłyszą w telewizji, to są gotowi w to uwierzyć, są gotowi wyjść na dwór, ubrać się w kożuch i jeszcze mówić, że im zimno. Ale to nie są ludzie, którzy mają sprawne głowy, to nie są ludzie, którzy sprawnie myślą" - ocenił Jarosław Kaczyński.

Z kolei w piątkowy wieczór w wywiadzie dla TV Republika pytany o metody walki z PiS, Kaczyński mówił z kolei: "W Polsce jest taka fatalna tradycja zdrady narodowej. (...) To jest jakby w genach niektórych ludzi, tego najgorszego sortu Polaków. I ten najgorszy sort właśnie w tej chwili jest niesłychanie aktywny, bo czuje się zagrożony (...) ".

Prezes PiS nie chciał komentować słów Ewy Kopacz. Na pytanie dziennikarza odpowiedział jedynie w TVN24: "Czy według pana współpracownicy Gestapo i AK-owcy to ten sam sort ludzi? Według mnie nie". Na te słowa zareagował Andrzej Halicki. Nazwał słowa J. Kaczyńskiego "podłymi". To porównanie części naszego społeczeństwa do Gestapo - podkreślił Andrzej Halicki.

Jak mówił w sobotniej manifestacji uczestniczyli nie tylko zwykli Polacy, a także ci, "którzy o wolność i demokrację walczyli i zapłacili za to dużą cenę". Wspomniał m.in. Janusza Onyszkiewicza, Władysława Frasyniuka, Grzegorza Schetynę czy Henryka Wujca. "Ich wszystkich, nas wszystkich, wszystkich obywateli, którzy sprzeciwiają się metodom państwa Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński obraził nie tylko w niedzielę, ale dziś doprecyzował i porównał do współpracowników Gestapo" - podkreślił Andrzej Halicki. "Czy rzeczywiście wszyscy, którzy nie myślą jak prezes oraz PiS mogą być porównywani do Gestapo. Te haniebne słowa muszą zostać wyjaśnione" - dodał polityk.

wł/pap


bg Image