19.08.2015_Mucha_Rutnicki_big.png

Propozycja powrotu do zasadniczej służby wojskowej jest bardzo zła i bardzo niebezpieczna. Kiedyś PiS chciał brać lekarzy w kamasze, dziś chce brać młodzież - mówili na konferencji prasowej posłowie Joanna Mucha i Jakub Rutnicki.

Rzeczniczka PiS na antenie jednej ze stacji telewizyjnych wyraziła pogląd, że polskie Siły Zbrojne wymagają "naprawy lub rozbudowania". Dopytywana, czy należałoby zatem przywrócić pobór powszechny do wojska, odparła: "być może tak".

Rzeczniczka sztabu wyborczego PO Joanna Mucha oceniła w środę, że propozycja powrotu do zasadniczej służby wojskowej jest "bardzo zła i bardzo niebezpieczna dla wielu milionów młodych Polaków". "PiS już kiedyś chciał brać lekarzy w kamasze, teraz zapowiada, że będzie brać w kamasze młodych Polaków, że zafunduje im zasadniczą służbę wojskową. W naszym przekonaniu to rozwiązanie jest złe, dlatego w 2008 r. zaproponowaliśmy uzawodowienie armii" - podkreśliła Joanna Mucha na środowej konferencji prasowej.

Jak dodała, kluczową sprawą jest tutaj wybór. "Nie wyobrażamy sobie tego, żeby wracać do systemu w zasadnicza służba wojskowa była przymusem dla młodego człowieka. W naszym przekonaniu powrotu do tego systemu nie powinno być" - zaznaczyła rzeczniczka sztabu Wyborczego.

Poseł Jakub Rutnicki powiedział, że armia zawodowa to wielkie osiągnięcie Polski. "Jeżeli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, to nie podlega dyskusji, że armia zawodowa to przede wszystkim budowanie bezpieczeństwa naszego kraju, w odróżnieniu od powszechnej służby wojskowej, która często była dla wielu osób niechcianym obowiązkiem" - mówił poseł.

Przyznał, że wiele młodych osób chce iść do wojska. "I bardzo dobrze, że tak jest, ale pytamy, dlaczego PiS mówiąc o nowym otwarciu, nowej polityce, chce tak naprawdę wrócić do przeszłości i zafundować młodym mężczyznom, chłopakom powrót do służby wojskowej?" - zaznaczył poseł Rutnicki.

Joanna Mucha i Jakub Rutnicki skrytykowali też na środowej konferencji prasowej rzecznika sztabu PiS, który wypowiadał się we wtorek w imieniu prezydenta Andrzeja Dudy. "W związku z tym chcieliśmy zapytać, czy to będzie standard? Standard, który będzie polegał na tym, że osoba odpowiedzialna za sztab wyborczy PiS de facto wypowiada się w sposób taki, jakby był rzecznikiem samego pana prezydenta? Czy ta wypowiedź pana Mastalerka była konsultowana z panem prezydentem Andrzejem Dudą?" - pytała Joanna Mucha.

Podobne zarzuty posłanka sformułowała w stosunku do kandydatki PiS na premiera Beaty Szydło. Joanna Mucha pytała, czy teraz "standardem" będzie, że w imieniu Andrzeja Dudy, będą wypowiadali się "członkowie sztabu PiS". "Andrzej Duda cały czas mówi przecież, że chce być prezydentem wszystkich Polaków" - dodała Joanna Mucha.

wł/pap


bg Image