6.07.2015_Mucha_Swiecicki_big.png

Koszty obietnic złożonych przez kandydatkę PiS na premiera są "dramatycznie niedoszacowane", a szacowane przychody, które mają wpłynąć do budżetu są "pisane palcem na wodzie" - mówili na konferencji prasowej posłowie Joanna Mucha i Marcin Święcicki.

Wśród przedstawionych w weekend przez Beatę Szydło zapowiedzi programowych znalazły się m.in.: 500 zł na każde drugie i kolejne dziecko, podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł, obniżenie wieku emerytalnego, a także obniżenie VAT do 22 procent i opodatkowanie banków i hipermarketów.

Na poniedziałkowej konferencji prasowej posłanka Joanna Mucha podkreśliła, że politycy Platformy z uwagą przysłuchiwali się propozycjom prezentowanym przez Beatę Szydło. Przedstawione przez Szydło rachunki są "nierealne" zarówno po stronie kosztów propozycji, jak i po stronie przychodów, które miałyby trafić do budżetu. "W naszym przekonaniu koszty obietnic są dramatycznie niedoszacowane, a przychody są pisane palcem na wodzie" - powiedziała Joanna Mucha.

Do szczegółów propozycji PiS odniósł się poseł Marcin Święcicki. "Pani Beata Szydło założyła, że z PIT zbiera się 35 mld rocznie, tymczasem każdy kto ma rocznik statystyczny może sprawdzić, że zbiera się w roku ubiegłym 78 mld zł. Koszty zwiększenia kwoty wolnej z 3 do 8 tysięcy, czyli o 5 tysięcy złotych, będą więc miały skutki w wysokości ok 22 mld złotych, a nie 7 mld jak założyła pani Szydło" - zauważył poseł.

Jak podkreślił, połowa z tego, czyli 11 mld złotych, przypadać będzie na samorządy. "Można więc postawić pytanie jak samorządy mają mieć to zrekompensowane, z czego mają zrezygnować? - pytał Marcin Święcicki.

Poseł Święcicki miał również zastrzeżenia do wyliczeń PiS dotyczących kosztów przywrócenia wieku emerytalnego - 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. "Te 10 mld to są koszty w najbliższych latach, natomiast reforma emerytalna, przechodzenie do wieku 67 lat jest rozłożona aż do roku 2040 i w roku 2040 różnica między wiekiem 67 a 60 i 65 lat, to jest 2,5 miliona emerytów i w sumie koszty emerytur dla nich to jest około 40 mld złotych rocznie" - powiedział Marcin Święcicki.

Według niego, oznacza to, że wówczas trzeba będzie albo wszystkim emerytom obniżyć świadczenia do jednej trzeciej, albo o 500 złotych podnieść składkę emerytalną. Marcin Święcicki zauważył, że PiS przy okazji przywrócenia poprzedniego wieku emerytalnego, zapowiedział zlikwidowanie prawa łączenia emerytury z pracą zarobkową.

Posłowie policzyli też, ile może kosztować 500-złotowy, miesięczny dodatek na każde drugie i kolejne dziecko. Według Joanny Muchy ze słów Beaty Szydło nie wynika, jaki będzie próg zarobków rodzin objętych zasiłkiem, a jedynie, że dodatek ma objąć 5 mln dzieci. "Przedstawiamy bardzo prosty rachunek: 5 mln dzieci (...) razy 500 zł razy 12 miesięcy. To daje kwotę 30 mld" - wyliczała posłanka. "Pani Beata Szydło mówiła, że koszt tej konkretnej reformy ocenia na 22 mld zł" - dodała.

"Chciałabym zatem zapytać panią Beatę Szydło, członków PiS i koalicjantów: który z tych czynników jest nieprawdziwy: czy kwota 500 zł, czy 12 miesięcy, czy też 5 mln dzieci? Czy okazuje się w tej chwili, że liczba dzieci objęta tym programem będzie mniejsza? - pytała Joanna Mucha.

Podsumowując przedstawione szacunki, politycy podkreślili, że koszt obietnic PiS to 62 mld złotych już w 2015 roku, a nie jak mówiła w sobotę Szydło - 39 mld. Jak dodali, wyliczenia PiS obejmują tylko kilka propozycji, a nie uwzględniają zapowiadanych przez PiS i prezydenta elekta Andrzeja Dudę m.in. zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, na obronność, naukę, realizacji programu mieszkań na wynajem, programu darmowych przedszkoli, repolonizacji banków, przewalutowania kredytów frankowych, czy obniżki VAT do 22 proc.

"Zatem pytamy panią Beatę Szydło: czy państwo rezygnujecie z wywiązania się z tych obietnic, które zostały złożone przez Andrzeja Dudę? Jeśli nie rezygnujecie, dlaczego nie pokazujecie ich kosztów?" - pytała Joanna Mucha.

Posłowie odnieśli się też do wyliczeń dotyczących możliwych źródeł finansowania programu PiS. Marcin Święcicki przypomniał, że Szydło zapowiedziała takie uszczelnienie systemu podatkowego, które zlikwiduje 52-miliardową lukę, a także zatrzymanie 4-miliardowego wypływu pieniędzy do rajów podatkowych. "Żeby ściągnąć 52 mld złotych, to każdy inspektor finansowy musiałby 1 milion ekstra wyciągnąć od biznesu. Jak ma być to robione, jakimi metodami? Tego PiS w ogóle nie mówi" - powiedział Marcin Święcicki.

Według Joanny Muchy, opodatkowanie sklepów wielkopowierzchniowych, spowoduje podwyższenie cen w tych sklepach, a ponadto również uszczuplenie dochodów ich dostawców, często polskich firm. "Podatek bankowy, szacowany jako 5 mld złotych, wpłynie oczywiście bezpośrednio na cenę kredytu, czyli na jego dostępność, co bardzo źle wróży polskiej gospodarce" - dodała posłanka.

Poruszyła ponadto kwestię zapowiedzi Beaty Szydło pozyskania 9 mld z dodatkowych wpływów z VAT. "Te 9 mld musiałoby oznaczać, że posługujemy się stawką VAT 23 proc. PiS zapowiada obniżenie tej stawiki do 22 proc. Pytanie więc czy państwo stosujecie stawkę 23 czy proponowana przez siebie 22 proc.? - pytała Joanna Mucha.

Zaapelowała, by "nie ulegać populistom, nie wierzyć propozycjom, które nie mają szansy na to, by się bilansować, nie dawać wiary propozycjom, które nie mają szansy na realizację".

wł/pap


bg Image