24.04.2015_Kropiwnicki_big.png

Ponad 6 tys. prokuratorów będzie płaciło za błąd jednego z nich; wszyscy, którzy zeznają, mają teraz ograniczone zaufanie do śledczych - powiedział Robert Kropiwnicki.

Prokurator generalny Andrzej Seremet przedstawił w Sejmie informację o sprawie ujawnienia akt śledztwa ws. tzw. afery podsłuchowej.

Poseł zauważył w swoim wystąpieniu, że informacja prokuratora generalnego miała uspokoić, że wszystko jest zgodnie z prawem. "I może z prawem wszystko jest zgodne, ale z obyczajem funkcjonowania państwa polskiego to raczej nie jest zgodne" – ocenił Robert Kropiwnicki.

Jego zdaniem od dwóch dni wielu ludzi, którzy zeznawali w prokuraturze jako świadkowie lub pokrzywdzeni, zastanawia się, co się dzieje z ich zeznaniami i kiedy zostaną upublicznione. "To jest sedno tak naprawdę całego zamieszania wokół prokuratury i wokół ujawnienia akt z tych postępowań, bo najgroźniejsze dla nas jest to, że nadwyrężono zaufanie do prokuratury" – powiedział poseł.

"Jeżeli kuleje jeden z ważnych organów państwa, to kulejemy my wszyscy i my wszyscy mamy problem. To nie można powiedzieć, że ktoś jeden ma problem, że rząd ma problem. Cały Sejm i wszystkie organy państwa za to też są odpowiedzialne. My wszyscy będziemy za to obarczani odpowiedzialnością" – dodał.

"Ponad 6 tysięcy prokuratorów będzie płaciło za błąd jednego prokuratora, bo od dzisiaj tak naprawdę wszyscy, którzy zeznają w prokuraturach, mają bardzo ograniczone zaufanie do prokuratorów, do policji, do ABW, do wszystkich służb" – podkreślił poseł. "To naprawdę jest ogromne zagrożenie dla działalności państwa" - dodał.

Zdaniem Roberta Kropiwnickiego ważne jest nie to, o czym dyskutowały nagrane osoby, bo ich wypowiedzi są znane od roku. "Nie o tym powinniśmy dzisiaj dyskutować. Musimy mówić o tym problemie, który mamy w związku z ujawnieniem akt dużej sprawy, bo to może dotyczyć każdej sprawy, która jest prowadzona w prokuraturach" - ocenił.

Robert Kropiwnicki ocenił, że w wystąpieniu Seremeta zabrakło informacji, jak będzie naprawiana sytuacja po ujawnieniu akt śledztwa i wizerunek prokuratury. Zauważył przy tym, że o formie udostępnienia akt śledztwa decyduje prokurator – czy będą to pełne akta, czy fragmenty, czy sam przygotuje kopie, czy pozwoli innym na samodzielne kopiowanie. "Uważam, że jest ogromną niefrasobliwością, jeżeli w tak ważnym śledztwie prokurator oddaje to na żywioł, czyli daje stronie - czy pokrzywdzonemu, czy pełnomocnikowi - możliwość do tego, że samodzielnie kopiował sobie, co chce" – ocenił poseł.

Jego zdaniem, gdyby prokurator zrobił kopie samodzielnie, mógłby decydować o zakresie udostępnionych danych albo w unikalny sposób oznaczyć poszczególne kopie, co ułatwiłoby wskazanie źródła przecieku. "Tu uważam, że doszło do ogromnego zaniechania ze strony prokuratura prowadzącego" - powiedział Robert Kropiwnicki.

Przyznał, że prokurator do kwietnia 2015 r. nie miał obowiązku zanonimizowania danych osobowych, ale - jak powiedział - w wielu prokuraturach był zwyczaj, że zakrywano dane wrażliwe. Kropiwnicki ocenił też, że zeznania szefów ABW i CBA, to "łakome medialne kąski" i "będą w pierwszej kolejności omawiane publicznie, będą komentowane i będą wyciekać".

Poseł pytał Andrzeja Seremeta, czy prokuratura apelacyjna lub generalna sprawowała nadzór nad śledztwem ws. afery podsłuchowej i wiedziała, w jaki sposób udostępniono akta stronom oraz analizowała zagrożenia związane z ewentualnym ujawnieniem tych informacji. "Zarówno prokuratura apelacyjna, jak i generalna powinny sobie zdawać sprawę, że jeżeli od roku wyciekają różne fragmenty z tych materiałów, to również akta tej sprawy będą bardzo wrażliwe na udostępnianie" - powiedział Robert Kropiwnicki.

Robert Kropiwnicki pytał też prokuratora generalnego, czy jego zdaniem doszło do jakiegoś zaniechania przy ujawnianiu materiałów ze śledztwa. "Mam wrażenie, że był to dość niefrasobliwy sposób działania prokuratora prowadzącego, że prokurator prowadzący nie dopełnił swoich obowiązków. Czy pan zamierza wyciągać jakieś konsekwencje, czy wdrożyć jakieś postępowanie naprawcze w prokuraturze, czy nawet postępowanie dyscyplinarne, żeby sprawdzić, czy ten prokurator dopełnił wszelkiej staranności?" – pytał Andrzeja Seremeta Robert Kropiwnicki.

"Będziemy mieli ogromny kłopot, jak z kolejnych śledztw będą wyciekały dane osób zeznających. To będzie naprawdę świetny materiał dla wielu dziennikarzy, ale dla pokrzywdzonych będzie to dramat. Wiele dramatów osobistych będzie się rozgrywało, ludzie nie będą wierzyli w państwo. Musimy temu przeciwdziałać" - przestrzegał poseł.

wł/pap


bg Image