c_710_0_16777215_00_images_kppo3_aktualnosci_msz4.png

Polska w obecnych czasach musi prowadzić racjonalną, a nie radykalną politykę zagraniczną, opartą na trzeźwej analizie polskiej racji stanu i potrzebie zapewnienia krajowi bezpieczeństwa i stabilności - mówił w Sejmie przewodniczący komisji spraw zagranicznych Robert Tyszkiewicz.

Poseł Robert Tyszkiewicz ocenił w debacie po wystąpieniu po wystąpieniu szefa MSZ Grzegorza Schetyny, że zaprezentował on w Sejmie "niezwykle kompleksową, przesyconą wartościami merytorycznymi, pełną aktywizmu wizję polskiej polityki zagranicznej".

"To więcej niż wizja (...) - to jest plan polskiej polityki zagranicznej - plan konkretnych działań. Chciałbym w imieniu klubu Platformy Obywatelskiej złożyć taką deklarację: jesteśmy przekonani, że polska polityka zagraniczna znajduje się w dobrych rękach" - powiedział poseł.

Przypomniał, że podczas poprzedniego wystąpienia Grzegorza Schetyny, wygłoszonego w Sejmie 6 listopada ubiegłego roku, głównym tematem debaty nad zadaniami polskiej polityki zagranicznej były kwestie bezpieczeństwa Polski związane przede wszystkim z "konfliktem zbrojnym na wschodzie i agresywną polityką Rosji". "Mieliśmy wówczas nadzieję, że mijający czas pozwoli Europie, choćby w niewielkim stopniu, uporać się z zagrożeniami, a tymczasem dziś kwestie bezpieczeństwa stają przed nami jeszcze wyraziściej" - uznał.

Jak mówił Robert Tyszkiewicz, na Wschodzie wciąż trwa "konflikt zbrojny o zmiennej dynamice, ale wciąż mający potencjał powrotu do pełnowymiarowej konfrontacji wojennej", a "równolegle na wschodzie Ukrainy, na Półwyspie Krymskim doszło do utrwalenia złego status quo". Zwrócił uwagę, że "aneksja Krymu przez Rosję, naruszająca zakaz użycia siły i bezwzględny obowiązek poszanowania integralności terytorialnej innych krajów, czyli norm leżących u podstaw aksjologicznego porządku społeczności międzynarodowej, budzi dziś mniejsze emocje niż pół roku temu".

Jak dodał, powodów tego jest wiele. "Jednym z nich jest zapewne fakt, że wokół nas miały miejsce liczne wydarzenia, które przysłaniają to, co dzieje się na wschodzie Europy. Chciałbym jednak wyraźnie podkreślić, że w mojej opinii polityka i działania Rosji wobec Ukrainy wpisują się w szerszy kontekst kwestionowania przez władze rosyjskie międzynarodowego porządku ukształtowanego po II wojnie światowej. Nie możemy się na to zgodzić" - przekonywał szef komisji spraw zagranicznych. "I dlatego o aneksji Krymu i innych agresywnych działaniach Rosji należy mówić głośno i zapominać o nich nie wolno" - powiedział.

Przewodniczący komisji spraw zagranicznych poruszył też kwestię sytuacji na południe od granic Europy. Jego zdaniem dzieją się tam "rzeczy wręcz niewyobrażalne". "Wojna domowa w Syrii, ekspansja Państwa Islamskiego, brak stabilności lub zupełny rozkład struktur państwowych w takich krajach jak: Jemen, Libia, mali, Nigeria, Erytrea, Sudan, Somalia - to przyczyny masowej fali uchodźctwa do Europy" - podkreślił polityk.

Przypomniał, że w ubiegłą niedzielę, podczas przeprawy z terytorium Libii, przez Morze Śródziemne, życie straciło ponad 800 imigrantów, a od początku tego roku w morzu tym utonęło prawie 1800 osób. "To jest hekatomba" - mówił Robert Tyszkiewicz. Zwrócił uwagę, że rozpoczynający się w czwartek w Brukseli nadzwyczajny szczyt UE "stoi przed zadaniem znalezienia odpowiednich sposobów reagowania na ten kryzys i powstrzymania tej niekontrolowanej fali imigracji, bo państwa, z których się ona odbywa, nie są w stanie sobie z tym zjawiskiem poradzić".

Poseł wyraził przy tym pogląd, że brak stabilności na południu, "nie jest czymś, co nie dotyczy Polski bezpośrednio", a "boleśnie" przypomniał o tym marcowy zamach terrorystyczny w Tunezji, w którym zginęło dwóch Polaków. "Zagrożenie terroryzmem jest dziś zagrożeniem sięgającym ponad wszelkimi granicami" - powiedział szef komisji spraw zagranicznych.

"W tak niespokojnych czasach powstaje pytanie, jaka winna być polityka zagraniczna prowadzona przez Polskę. Polska musi w takich czasach prowadzić racjonalną a nie radykalną politykę zagraniczną - politykę opartą na trzeźwej analizie polskiej racji stanu i potrzebie zapewnienia naszemu krajowi bezpieczeństwa i stabilności, a nie podejściu doktrynerskim lub wynikającym z rozmaitych kompleksów lub uprzedzeń" - przekonywał Robert Tyszkiewicz.

Dziękował prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, że "jest patronem takiej polityki zagranicznej". Podziękował też premier Ewie Kopacz i ministrowi Grzegorzowi Schetynie za "konsekwentne i skuteczne realizowanie odpowiedzialnej, dobrze służącej polskiemu interesowi narodowemu polityki zagranicznej".

wł/pap

 


bg Image