Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/J8Ia3g22Q884812.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/J8Ia3g22Q884812.png'
J8Ia3g22Q884812.png
Posłowie ocenili w poniedziałek, że Prawo i Sprawiedliwość mogło złamać ustawę o partiach politycznych w związku ze swoim zaangażowaniem w akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Posłowie pytali podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie, czy inicjatywa ws. referendum to akcja polityczna współorganizowana przez Prawo i Sprawiedliwość. Według mediów Warszawska Wspólnota Samorządowa zebrała około 210 tys. podpisów pod wnioskiem o zorganizowanie referendum w sprawie odwołania Gronkiewicz-Waltz, z czego 50 tys. podpisów miało dostarczyć PiS.

Jak zauważył Andrzej Halicki inicjator akcji ws. referendum, burmistrz Ursynowa Piotr Guział "dziś nie może się wyprzeć tego, że jest w gruncie rzeczy marionetką w rękach PiS-u". Poseł podkreślał, że podpisy dostarczone przez PiS, na formularzach PiS, zbierane pod parasolami PiS przez polityków tej partii, "dowodzą, że tak naprawdę całe referendum ma charakter polityczny, nie jest spontaniczną reakcją warszawiaków, nie jest też wynikiem akcji zorganizowanej przez komitet społeczny".

"To raczej burmistrz Guział jest taką przykrywką dla akcji politycznej, której współorganizatorem, a tak naprawdę inicjatorem jest PiS" – mówił Andrzej Halicki. Dlatego, jego zdaniem, trzeba spojrzeć na inicjatywę ws. referendum od strony ustaw i przepisów obowiązujących partie polityczne.

Szef regionu mazowieckiego PO dowodził, że referendum współorganizowane przez partię polityczną to część aktywności politycznej danej partii, w tym wypadku PiS. Zastrzeżenia Platformy Obywatelskiej, dotyczą kwestii finansowania akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum i zaangażowania "firm komercyjnych w to przedsięwzięcie".

"Nie jest dozwolone, aby partia polityczna wspierana była środkami pochodzącymi z jakiejkolwiek firmy, z jakiegokolwiek podmiotu posiadającego osobowość prawną i działającego komercyjnie" - zaznaczył poseł Marcin Kierwiński - Wiceprzewodniczący Powiatu Warszawskiego PO RP. Tymczasem, jak przypomniał, media informowały o tym, że do zbierania podpisów zaangażowane były hostessy finansowane przez prywatną firmę. Ponieważ, jak mówił poseł, okazało się, że PiS jest jednym ze współorganizatorów akcji ws. referendum, "zachodzi bardzo istotne pytanie", czy w ten sposób firma ta nie wspierała Prawa i Sprawiedliwości.

"Jeśli te wątpliwości, o których powiedzieliśmy, potwierdziłyby się, byłby to bardzo istotny przyczynek, aby stwierdzić, że PiS podczas zbierania tych podpisów złamał ustawę o partiach politycznych" – zaznaczył Macin Kierwiński.
Posłowie zapowiedzieli skierowanie pytania w tej sprawie do Państwowej Komisji Wyborczej. "Mamy dużą wątpliwość, co do wspierania finansowego i organizacyjnego akcji zbierania podpisów przez podmioty prawne; podmioty prawne wsparły akcję, która ma charakter polityczny, a ustawa tego zabrania" – podkreślał Andrzej Halicki.

Jak ocenił, Guział, który deklaruje wolę "ożywienia stolicy i mieszkańców Warszawy" poprzez akcję ws. referendum, "zaprzecza sobie biorąc do współpracy, a właściwie uzależniając się od partii politycznej, jaką jest PiS".

"Gdyby był pan człowiekiem honoru (...) tego rodzaju pomocy by pan po prostu nie przyjął" - powiedział Andrzej Halicki, zwracając się do Guziała.

wł/pap


bg Image